Koszyk

Koszyk jest pusty

Karpacki Hulaka u podnóży gór

21.02.2020

Tereny górskie obfitują nie tylko w piękne okoliczności przyrody, ale również w ciekawe trasy, które są doskonałą sposobnością do stworzenia ciekawych maratonów rowerowych. Liczne zjazdy i podjazdy, zakręty czy leśne skróty. To wszystko czeka na uczestników wyścigu Karpacki Hulaka. Sprawdźmy, czy jest on skierowany dla wszystkich pasjonatów dwóch kółek czy tylko dla prawdziwych śmiałków! 

Pomysł na maraton, a w zasadzie ultramaraton narodził się w głowie Krzysztofa Sobieckiego. To osoba kochająca góry – taternik i rowerzysta z zamiłowania. Jak sam przyznaje Transcontinental Race był inspiracją do stworzenia rajdu turystycznego o niecodziennej nazwie Karpacki Hulaka. Od samego początku – czyli od 2017 roku, naczelnym hasłem jest „samowystarczalność”, na którą liczą organizatorzy. Co ona oznacza w praktyce?

rowerzysta na górskim szlakuJazda górskimi szlakami wymaga sporych umiejętności.

Sam na sam z rowerem i wyposażeniem

Idea maratonu jest dziecinnie prosta. Trzeba dojechać do mety w jak najkrótszym czasie, zahaczając po drodze o wyznaczone punkty kontrolne i obowiązkowe segmenty. Na czym więc polega trudność? Rowerzysta musi liczyć tylko sam na siebie. To on sam decyduje, w którym momencie chce się zatrzymać  na odpoczynek i jaką trasę wybrać, aby pojawić się na mecie. Przydadzą się również umiejętności samoorganizacji w kwestii noclegu czy posiłków. Wolno jest zjechać do sklepu czy punktu noclegowego, ale tylko i wyłącznie do tych, które są ogólnodostępne i może z nich skorzystać każdy uczestnik. Odpada nocleg u znajomych lub rodziny. Maratończyk wszystko opłaca z własnych pieniędzy. Słowem – bez odpowiedniego przygotowania nie tylko kondycyjnego, ale też logistycznego może być ciężko.

rowerzyści na szlaku po zmrokuPo zmroku w górach robi się niebezpiecznie.

Rowerowi śmiałkowie lubiący długodystansowe wyprawy z sakwami powinni pamiętać przed startem w Karpackim Hulaka o obowiązkowym wyposażeniu. Na pewno nasze dwa kółka, jak i zamontowane oświetlenie muszą być w pełni sprawne. Przyda się również logger GPS, weryfikujący przejechaną trasę, który dostarcza organizator, telefon komórkowy oraz dokument potwierdzający tożsamość. Zaleca się również spakowanie do toreb zapasowych akcesoriów, takich jak dętki, klocki hamulcowe, narzędzia, pompkę ręczną, a także powerbank, zapasową nawigację i lampki. Nie należy zapominać również o bezpieczeństwie. Kask nie jest koniecznością, ale podczas wywrotki może uratować życie. Regulamin przewiduję jazdę SOLO lub OPEN, czyli wraz z innymi uczestnikami w grupie.

Karpacki Hulaka – jakie trasy można pokonać?

Zgodnie z konwencją organizatorów, uczestnik samodzielnie wybiera trasę, którą chce dotrzeć do mety. Po drodze musi on obowiązkowo zaliczyć regulaminową ilość punktów kontrolnych (szczytów przełęczy lub gór) i segmentów o łącznej długości kilkunastu kilometrów, a to wszystko u podnóży pięknych Beskidów. Tak naprawdę to od startującego zależy również czy będzie się poruszać drogami asfaltowymi pełnymi zjazdów i podjazdów czy zdecyduje się na terenowe skróty. Póki się jedzie na rowerze, pcha go lub niesie, by przedostać się przez drugi brzeg rzeki, bierze się udział w maratonie. Jedno jest pewne – niezależnie od podjętej decyzji, piękne, górskie widoki i niezapomniana przygoda są gwarantowane.

rowerzysta w górach z rowerem na plecachZdarzają się odcinki, które trzeba pokonać na piechotę z rowerem na plecach.

W tegorocznej edycji uczestnicy wystartują o tej samej porze – ta zasada dotychczas nie obowiązywała. Dla pomysłodawców całej imprezy jest to ważny aspekt z punktu technicznego – każdemu zostaną wydane w tym samym czasie numerki startowe czy urządzenia zapisujące przejazd. Karpacki Hulaka rozpocznie się 24 lipca 2020 roku o godzinie 9:00 w Wieliczce i potrwa przez cały weekend. W świetle regulaminu to właśnie stamtąd wystartują i tam skończą swoją trasę uczestnicy, pokonując minimum 600 km. Mają na to 55 godzin.

Umiejscowienie segmentów i punktów kontrolnych stwarza uczestnikom doskonałe warunki do sprawdzenia się bądź co bądź z wymagającym sporych umiejętności terenem.  Trzeba liczyć się z wzniesieniami  i pagórkami o różnym stopniu trudności – jak to w górach. Niełatwo się domyśleć, że nie jest to ultramaraton dla każdego. 

widok na BeskidyOprócz zróżnicowanych tras, piękne widoki Beskid gwarantowane.

Karpacki Hulaka w poprzednich latach

Początkowo w pierwszej edycji ultramaratonu wystartowano tylko 8 śmiałków. Zwyciężył Daniel Śmieja, który przejechał dystans 633,2 km i 9969 m podjazdów. To wszystko udało mu się osiągnąć w czasie 34h33min04s brutto. Rok później powtórzył on swój sukces! Pokonał on 550 km i 8928 m podjazdów w 29 godzin i 56 minut. W drugiej edycji zwiększyła się również liczba uczestników. Na starcie pojawiło się 27 osób, jednak tylko 13 z nich dojechało do mety. Liczba śmiałków z roku na rok rośnie, czego dowodem jest zeszłoroczna lista startujących – było ponad 40! Na mecie pojawiło się już 22 rowerzystów. Numerem jeden okazał się Mariusz Cukierski , który zakończył maraton z wynikiem 28 godzin i 3 minuty, pokonując 622,38 km.