Mechanizmy korbowe - się kręci!

Wpływ mechanizmu korbowego na jazdę jest olbrzymi. W zależności od tego, jakie mamy zamontowane tarcze zębatek, możemy przejechać od 2 do niemal 10 metrów na jednym obrocie korbą. Taką rozpiętość daje mechanizm korbowy z trzema tarczami 50-39-30 zębów, w połączeniu z kasetą 11-32 w rowerze szosowym. To bardzo duży zakres, ale suporty trójtarczowe stosowane są coraz rzadziej. Dla porównania, zakładając do roweru mechanizm kompaktowy z zębatkami 50-34 i łącząc go z ta samą kasetą, na jednym ruchu korbą przejedziemy od 2,3 metra do 9,8 metra. Jak widać, różnica nie jest wielka, a obsługa mechanizmu z dwiema tarczami jest prostsza niż z trzema. Kompakt w szosie W rowerach szosowych dla początkujących stosuje się zwykle mechanizmy kompaktowe dwutarczowe 50-34. Połączenie ich z kasetą 11-32 albo 11-28 daje spore możliwości. Bardziej zaawansowali kolarze stosują mechanizm z koronkami 52-36, a nawet 53-39. Oczywiście nie trzeba nikomu mówić, że by jeździć z takim mechanizmem, trzeba "mieć nogę". Początkujący amator z pewnością zadowoli się kompaktem. 500 procent z jednej tarczy W rowerach górskich używa się oczywiście innych przełożeń. Przez lata standardem były trzy tarcze z przodu w różnej konfiguracji. Spopularyzowanie rowerów na dużych kołach wymusiło zmianę przełożeń na lżejsze. Do dziś niektóre firmy zakładają mechanizmy trójtarczowe o rozpiętości 40-30-22. Rozwiązanie daje to duży wybór wolnych i szybkich "biegów". Wadą jest fakt, że sporo z nich się powtarza, a ciągłe machanie przednią przerzutką jest niewygodne. Dlatego od jakiegoś czasu standardem są dwie tarcze, na przykład w konfiguracji 38-24. To dobre wyjście - biegów nie powinno zabraknąć. Niestety w jeździe terenowej obecność przedniej przerzutki to zawsze minus. Częściej zdarza się, że łańcuch spada i nie bardzo można używać napinaczy. Dlatego firma SRAM jako pierwsza postanowiła zrezygnować z przedniej przerzutki w ogóle. Amerykanie stwierdzili, że jedna tarcza wystarczy. Szczególnie, że biegów z tyłu jest coraz więcej, co zwiększa ogólny zakres przełożeń. Przypomnijmy, że kaseta SRAM Eagle ma rozpiętość... 10-50. Daje zakres 500 procent, a to już naprawdę sporo. Zawodowcom wystarcza, a amatorom? Jaki zakres wystarczy? Amatorzy mają zwykle ograniczony budżet. Dlatego muszą się zadowolić tańszymi rozwiązaniami, na przykład jedenastorzędową kasetą 11-46 od Shimano. Jej zaletą jest to, że nie trzeba wymieniać bębenka w piaście, tak jak jest to w przypadku kaset SRAM, zaczynających się od 10 zębów. Zastosowanie japońskiej kasety daje zakres 418 procent z jedną tarczą z przodu. A taka skala powinna wystarczyć już większości rowerzystów. Dla porównania, suport trzyrzędowy 40-30-22 z kasetą 11-36 ma rozpiętość 595 procent, a dwurzędowy 38-24 z kasetą 11-36 - 518 procent. Jaki jest więc wniosek? Dwie tarcze z przodu powinny wystarczyć każdemu, jedna większości. Im mniej tarcz z przodu, tym obsługa napędu jest łatwiejsza. Nie bez znaczenia jest też niższa waga całego napędu (odpada przednia przerzutka, manetka, linka z pancerzem i tarcze).

Powrót do kategorii

4.7 /5
95% klientów poleca ten sklep
19 511 opinii od 2009 roku