Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Coraz częściej pojawiające się na rynku mini kompresory powietrza do rowerowych zastosowań obiecują koniec ręcznego pompowania, a wszystko w kompaktowym wydaniu. Niemal bez wysiłku uzupełniać mają powietrze w dętkach, a za sprawą niewielkich rozmiarów stanowić mogą ciekawą alternatywę dla wersji na naboje CO2. Aby przekonać się, czy rzeczywiście mamy do czynienia z rewolucją, przetestowałem dwie takie pompki elektroniczne od czeskiej marki Navitel – Air12 Mini i Air12 Pro.

Jak przebiegał test?
Czas trwania testu: trzy tygodnie
Przebieg: 100 km
Pora roku i warunki: wczesna wiosna, słoneczna, acz chłodna
Sprzęt: rower Kalkhoff Image
Typ roweru: trekking
Marka Navitel już całkiem mocno rozgościła się na naszym rodzimym rynku, oferując sporo ciekawej elektroniki rowerowej, jak chociażby wzbudzające sporo zainteresowania lampki Navitel Flow DL800 czy Navitel Flow BL800 z kamerami nagrywającymi w 4K/120. Bardzo interesujące wydają się również ich elektryczne pompki, zarówno w wersji warsztatowej (jak chociażby model Navitel AIR 15 AL), jak i bardziej kompaktowej. W ramach tej recenzji skupimy się tym drugim segmencie, reprezentowanym przez dwa urządzenia.
Pierwszym jest pompka elektryczna Navitel Air12 Mini, którą śmiało można przedstawić jako przenośne urządzenie do zabrania ze sobą na dłuższą trasę. Jest naprawdę niewielka i lekka, a brak manometru ewidentnie wskazuje na urządzenie do zastosowań doraźnych, gdy na trasie spotka nas przykra niespodzianka w postaci utraty powietrza w oponie czy konieczności wymiany dętki.
Drugim jest nieco bardziej rozbudowana wersja – czyli pompka elektryczna Navitel Air12 Pro. Najbardziej odróżniającą obie wersje cechą jest cyfrowy manometr, który pozwala na o wiele precyzyjniejszą pracę. Ma także kilka zaprogramowanych trybów, które opiszę w dalszej części recenzji. Tu również nic nie stoi na przeszkodzie, aby zabierać urządzenie w trasę, ale z uwagi na większą kontrolę nad pracą urządzenia, może ono spełniać także funkcje garażowo-domowe.
Różnic jest między nimi jeszcze kilka. Na początek przyjrzyjmy się specyfikacji obu urządzeń:
Parametr/Model | Air12 Mini | Air 12 Pro |
Maksymalne ciśnienie | 120 PSI | 120 PSI |
Pojemność baterii | 2x 350mAh / 7.4V | 2x 500mAh / 8.4V |
Przepływ powietrza | Do 12 litrów na minutę | Do 12 litrów na minutę |
Ładowanie | USB-C 5V / 1.5A | USB-C 5V / 2A |
Wymiary | 70x53x29 mm | 72x46x33 mm |
Waga | 136 g | 158 g |
Już na podstawie samych parametrów można wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze wersja Air 12 Pro ma pojemniejszą baterię oraz ładowana może być przy większym natężeniu (2A), co rekompensuje większe zużycie energii wynikające z pracy wyświetlacza. Z kolei wersja Air12 Mini jest nieco mniejsza i lżejsza – choć w realnym użytkowaniu akurat te różnice są po prawdzie ledwo odczuwalne.
Tym, co z pewnością najbardziej interesuje potencjalnego użytkownika jest wydajność obu urządzeń. I mogę już nieco zdradzić, że jest ona całkiem imponująca.
Zgodnie z deklaracjami producenta czas pracy i ładowania obu urządzeń prezentuje się następująco:
Parametr/Model | Air12 Mini | Air 12 Pro |
Czas pracy | do 250 sekund | do 350 sekund |
Czas ładowania | do 30 minut | do 60 minut |
Na wstępie warto zaznaczyć, że choć wyniki czasu pracy mogą wydawać się na papierze mało imponujące, to za sprawą wysokiej wydajności w dostarczaniu powietrza obie pompki pozwalają na wielokrotne użytkowanie na jednym naładowaniu. Bardziej wymierna w tym przypadku jest z pewnością Navitel Air 12 Pro z uwagi na cyfrowy wyświetlacz informujący o stanie pozostałej baterii. Po pełnym naładowaniu dopiero przy napompowaniu do poziomu 3,5 bara dwóch dętek z całkowicie spuszczonym powietrzem (test na nowych dętkach Schwalbe 28” rozmiar 47-622 / 28 x 1.75) zniknęła pierwsza belka wskaźnika baterii. Późniejsze testy na innym przedmiotach (o tym dalej w tekście) tylko potwierdziły wydajność urządzenia.

Nie odnotowałem większych zachwiań również, jeśli chodzi o czas ładowania urządzeń. W przypadku Air12 Mini czas naładowania wyniósł 27 minut, w przypadku Air 12 Pro 52 minuty. Choć pełne opróżnienie baterii w testach o charakterze raczej polowym pozostawia pewien margines do interpretacji, to wyniki były bardziej niż zadowalające.
Nieco zarzutów, choć wynikających raczej z charakterystyki produktów, można mieć do kultury pracy obu urządzeń. Są one stosunkowo głośne, co z pewnością jest efektem sporej przepustowości powietrza zamkniętej w niewielkich obudowach. Jednak jest to wadą poniekąd mało istotną, ponieważ pompki przeznaczone są raczej do pracy na jednej, góra dwóch oponach z rzędu, więc czas jednostajnej pracy nie przekroczy w tym przypadku kilkudziesięciu sekund. Jeśli jednak ktoś myśli o zastosowaniach bardziej warsztatowych i długotrwałej pracy, to głośność może być uciążliwa.
W temacie nagrzewania się urządzeń to temperatura po użytkowaniu na oponie nie wzrasta znacząco. Choć obie pompki stają się odczuwalnie cieplejsze (Air12 Pro nieco bardziej się nagrzewa), to nie w stopniu mogącym wywołać jakiś większy dyskomfort.
Porównując oba urządzenia nie można pominąć ewidentnej przewagi wersji Navitel Air 12 Pro nad jej siostrzanym produktem w wersji Mini. Wyraźny, cyfrowy wyświetlacz umieszczony na froncie umożliwia niezwykle precyzyjną pracę. Pozwala dostosowywać ilość pompowanego powietrza w aż trzech jednostkach: bar i PSI – co stanowi już standard w urządzeniach z manometrami – ale i w kPA. Dzięki temu można przystosować się do praktycznie każdych wytycznych producenta opony, także spoza naszego rynku. Do regulacji ustawień służą wypukłe przyciski, które wygodnie naciska się nawet w rękawiczkach. Strzałkami „góra” i „dół” dodajemy lub odejmujemy wartość docelową, a przytrzymując około sekundy strzałkę w dół zmieniamy jednostkę.

Małą uciążliwością jest to, że przycisków nie można przytrzymać, aby jednostajnie dodać lub zmniejszać wartość na wyświetlaczu, przez co trzeba się nieco naklikać, aby ustawić interesującą nas liczbę. Jednak producent rozwiązał to nieco inaczej. Mianowicie urządzenie wyposażono w trzy predefiniowane ustawienia. Jedno na rowery szosowe, drugie na MTB oraz osobne do piłek sportowych. W ten sposób urządzenie po zmianie trybu ustawia się na wartościach dla danego typu ogumienia, co znacząco zmniejsza liczbę korekt. Programy mają także odgórne limity, mające pomóc zapobiec przepompowaniu. Zakresy są spore, więc nie jest to problematyczne. Tryby zmienia się prosto, przytrzymując około sekundy przycisk uruchamiający pompowanie.
Pompki elektroniczne od Navitel od początku dają wrażenie obcowania z produktem z dobrej półki. Dobrze leżą w dłoniach, są wytrzymałe, aluminiowa obudowa nie palcuje się nadmiernie, nawet jeśli nie korzystamy z rękawiczek. Imponujący jest także zestaw, z którym przychodzą do klienta. Same pudełeczka są niewielkie, ale w środku poza urządzeniem znajdują się także (tak samo w obu produktach):

Szczególną uwagę warto przyłożyć do adapterów. Zarówno Navitel Air 12 Pro, jak i Navitel Air 12 Mini bazowo przystosowane są do wentyli typu Schrader – zarówno z wężykiem, jak i bez. Jednak trzy dodatkowe adaptery pozwalają pompować praktycznie każdy typ wentyla dostępny na rynku, co czyni z nich urządzenia bardzo wszechstronne. Same adaptery są metalowe a nie z tworzywa, co też nie jest wcale standardem na rynku.
Etui transportowe wykonane jest z materiału typu frotte. Jest sporo większe niż samo urządzenie (przynajmniej dwa razy większe), więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby schować tam także adaptery czy wężyk. Zmieści się nawet zapasowa dętka. Dodatkowa pętelka u góry przyda się do przypięcia pokrowca do karabińczyka w torbie czy sakwie. Nieco rozczarowujący jest za to brak adaptera ładowarki, zwłaszcza w przypadku 2A wersji Pro, jednak to jest już powszechna praktyka na rynku. Kabel pasuje oczywiście do każdej ładowarki, ale i można podpiąć urządzenie do laptopa czy powerbanka.
Jak łatwo się domyślić na podstawie predefiniowanych trybów, ale i dołączonych adapterów, pompkę przystosowano do o wiele więcej niż tylko rowerowych zastosowań. Przetestowałem adapter igłowy na piłkach: pełnowymiarowych wersjach do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki, oraz na małej piłeczce, którą zabieramy na plażę. Myślę, że nie wzbudzi większych zaskoczeń stwierdzenie, że kompresory w pełni spełniają swoje zadanie. Pompowanie jest błyskawiczne, ale nie ma problemu w zatrzymaniu pompowania przy odpowiedniej trwałości. Tu nawet muszę przyznać, że lepiej korzystało mi się z wersji Navitel Air 12 Mini bez manometru, która nie wymaga przystosowania wskaźnika do konkretnego typu piłki, choć oba urządzenia sprawdzają się do tego całkiem nieźle. To dobra opcja, jeśli np. chcecie zabrać piłkę w sakwie na biwak – można spuścić powietrze przed wyjazdem, a na miejscu błyskawicznie ją napompować.
O wiele mniej szablonowym zastosowaniem okazało się uzupełnienie powietrza w oponach wózka inwalidzkiego, co również miałem okazję (choć nieco przypadkowo) zrobić. Zestaw pozwolił łatwo dostosować się do typu wentylu (dla ciekawych: okazało się, że najlepiej sprawdził się bazowy Schrader), a dobra szczelność urządzenia (w tym przypadku miałem pod ręką wersję Pro) pozwoliła łatwo uzupełnić ciśnienie w oponach, gdzie przy próbie ręcznego pompowania powietrze cały czas uciekało z opony.

Zapewne zastosowań można znaleźć jeszcze więcej. Wysoka efektywność 12 litrów na minutę zapewnia naprawdę sporo możliwości.
Kilka tygodni użytkowania pompek elektrycznych Navitel przekonało mnie, że dla użytkownika indywidualnego stanowią one naprawdę ciekawą alternatywę wobec sporych i często nieporęcznych pompek podłogowych. Oba urządzenia w wersjach Mini i Pro pracują bardzo wydajnie, a przy uzupełnianiu jednej czy dwóch opon na raz ich kultura pracy oraz czas działania są bardziej niż zadowalające.
Naturalny podział, który narzuca poniekąd cyfrowy wyświetlacz na urządzenie garażowe i na trasy, jest tak naprawdę nieco iluzoryczny, bo z obu tych pompek można korzystać zarówno w domu, jak i zabierać je ze sobą (są tak niewielkie, że nawet nie potrzeba do tego torby, wystarczy kieszeń kurtki czy koszulki). Raczej nie polecałbym ich jednak do warsztatów. Oferowane akumulatory w pełni zadowolą użytkownika indywidualnego, jednak do pracy na wielu rowerach jednocześnie mogą być niewystarczające. Nie jest to oczywiście wada, a jedynie kwestia dostosowania oczekiwań.
Ogólnie oba urządzenia można spokojnie polecić, możecie postawić zarówno na nieco lżejszą i mniejszą (a zarazem tańszą) pompkę Mini, jeśli szukacie czegoś doraźnego, jak i wersję z cyfrowym manometrem do bardziej precyzyjnego pompowania. Myślę, że niezależnie od wyboru, będziecie zadowoleni. Ja jestem.
Ocena końcowa produktów: 9/10
Kto testował?
Miłośnik turystyki rowerowej, najczęściej jednak w bardziej lokalnym wydaniu. Chętnie zwiedza nieoczywiste miejsca w swoim regionie i czerpie radość z każdej chwili na rowerze. Wykorzystuje go także do ćwiczeń czy codziennych sprawunków w mieście.
Imię: Adam
Typ kolarstwa: miejskie/trekkingowe
Poziom zaawansowania: średniozaawansowany
Częstotliwość jazdy: kilka razy w tygodniu