Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Raymon Airok Ultra 2026 – test e-bike'u SL, który zmienia zasady gry

Data aktualizacji: 13-04-2026

Kupno nowego roweru enduro to zawsze duża decyzja. Najnowszy napęd, karbonowe koła, topowe zawieszenie – kiedy już postanowisz, że nie chcesz iść na kompromisy, lista oczekiwań robi się długa. I zazwyczaj gdzieś w połowie pojawia się pytanie: analog czy elektryk?

Airok Ultra w śniegu.
Nietypowe warunki do testów jak na północ Polski.

Przez lata odpowiedź była prosta. Rowery elektryczne kojarzyły się z dużą masą, głośną pracą silnika i charakterystyką jazdy, która z endurem miała wspólną tylko grawitację. Trudno było udawać, że jedziesz na „normalnym" rowerze, kiedy stojący obok kolega słyszał silnik z odległości kilkudziesięciu metrów. Ale czy musi tak być?

Czym jest e-bike SL? 

Odpowiedzią na te obawy jest stosunkowo nowa kategoria rowerów elektrycznych oznaczana skrótem SL (od ang. SuperLight). Ważą niewiele więcej niż mechaniczne endurówki sprzed kilku lat, na zjazdach zachowują się jak tradycyjne rowery, a z wyłączonym silnikiem można na nich jeździć całkowicie normalnie. Kolega, z którym jechałem, zorientował się po 25 kilometrach, że jedzie na elektryku – i to najlepsza rekomendacja, jaką można sobie wyobrazić.

Cena oczywiście zaczyna rozmowę od nowa. Można wydać na model SL ponad 70 tysięcy złotych, ale można też wybrać rozsądniejszą opcję. Na przykład Raymon Airok Ultra.

full MTB od Raymona.
Wersja "Ultra" ma topowe wyposażenie.

Dla kogo jest Raymon Airok?

Raymon Airok nie jest rowerem dla każdego – ale też nie musi być. Warto rozważyć go szczególnie wtedy, gdy:

  • masz znajomych jeżdżących na dużych elektrykach i chcesz z nimi pokonywać całodniowe trasy górskie, ale chcesz lekkiego e-MTB;
  • jesteś zawodnikiem lub aktywnym kolarzem, ale chcesz od czasu do czasu po prostu pojeździć po lesie dla przyjemności, bez presji treningu;
  • od lat masz pod nogami endurówkę i nie chcesz siadać na ciężki e-bike, ale wspomaganie na podjazdach brzmi kusząco;
  • generujesz wystarczająco dużo watów, żeby walczyć o KOM-y na Stravie, ale czasem jeździsz w górach z kolegami na elektrykach i nie chcesz być tym, który zostaje w tyle;
  • lubisz bikeparki, ale w pobliskim nie ma wyciągu – każde wejście pod górę na ciężkim rowerze to rytuał, który najchętniej byś ograniczył;
  • w góry wybierasz się dwa razy w roku, zazwyczaj na weekend i sam; chcesz pojeździć jak najwięcej, ale bez przeciążenia, które daje o sobie znać w poniedziałek rano;
  • mieszkasz w terenie pagórkowatym – tak jak ja, na Pomorzu – gdzie trasy nieustannie zmieniają profil, a pełnoprawny elektryk to po prostu przesada.

Jeśli natomiast zależy ci wyłącznie na zasięgu i chcesz robić całodniowe maratony z kolegami na dużych bateriach – to nie jest rower dla ciebie.

Moje doświadczenia z rowerami elektrycznymi

Zanim przejdę do Raymona, trochę kontekstu. Na co dzień jeżdżę na zjazdówce i endurówce, regularnie trenuję na szosie i startuję w zawodach triathlonowych. Z e-bike'ami miałem już do czynienia kilkakrotnie.

Pierwszym był Orbea Rise z silnikiem Shimano EP8-RS – około 19 kg, co na tamte czasy było rewelacyjnym wynikiem. Rower jeździł świetnie: skoczny, zwinny, stabilny na zjazdach. Wspomaganie było subtelne, przy mojej kondycji dawało efekt nieco zbliżony do jazdy na XC, tyle że ze znacznie większą ilością skoku. Minusy? Stosunkowo mały zasięg i głośna praca silnika podczas zjazdów.

Hamulce i przedni widelec.
RockShox Lyrik Ultimate z przodu (150 mm skoku, tłumik Charger 3.1 RC2).

Później przez prawie pół roku testowałem pełnoprawnego elektryka – Raymon TrailRay 160 E 11.0 z baterią 720 Wh, silnikiem Yamaha PW-X3 (85 Nm) i masą około 26 kg. Na płaskim działał bezproblemowo do 25 km/h. Pod górę duża masa dawała się we znaki – wysoki moment obrotowy sprawiał, że rower albo unosił przednie koło, albo traciłem przyczepność z tyłu i nie mogłem ruszyć. Na długich szutrowych podjazdach radził sobie dobrze, techniczne wejścia były możliwe, ale wymagały sporo umiejętności. Za to zjazdy – pierwszorzędne: rower pochłaniał wszystkie przeszkody i dawał ogromny margines pewności siebie. Mimo to oddałem go bez żalu – wspomaganie było zbyt nachalne, a masa towarzyszyła przez cały czas.

Raymon Airok Ultra 2026 – rzut okiem na specyfikację

Testowany egzemplarz Raymon Airok Ultra 2026 w rozmiarze M waży 17,7 kg i prezentuje się naprawdę efektownie – lakier mieni się na słońcu w sposób, który trudno oddać na zdjęciach. Rower dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych.

  • Napęd – kompletny Shimano XTR 9200. Przez lata byłem przekonanym fanem SRAM-a – Airok zmienił moje zdanie. Nowy XTR działa perfekcyjnie. Manetka daje poczucie zmiany jak przerzutce mechanicznej, a praca pod pełnym obciążeniem odbywa się bez żadnego oporu. Układ jest bezprzewodowy: przerzutka czerpie zasilanie z baterii roweru, manetka ma własne ogniwo. Napęd stanowi integralną część roweru – przerzutka jest wpięta bezpośrednio w silnik.
  • Silnik – zaktualizowany Bosch SX, 60 Nm, 250 W mocny nominalnej, do 600 W mocy maksymalnej. Cichy, płynny i subtelny w działaniu – szczególnie przy kadencji około 90 obr./min, gdy oddaje pełną dostępną moc.
  • Zawieszenie – RockShox Lyrik Ultimate z przodu (150 mm skoku, tłumik Charger 3.1 RC2) i RockShox Deluxe Ultimate z tyłu (150 mm). Szeroki zakres regulacji, jakość bez zarzutu.
  • Koła i opony – obręcze FSA SC i30, opony Continental Kryptotal-F Trail 2,4 w miękkiej mieszance.
  • Geometria (rozmiar M) – kąt główki ramy 65°, kąt podsiodłówki 73°, reach 455 mm, tylny trójkąt 448 mm.
  • Kokpit – kierownica i mostek FSA, chwyty marki Raymon. Całość dobrze wygląda, zwłaszcza w połączeniu z klamkami XTR i bezprzewodową manetką. Hamulce XTR zaskoczyły mnie pozytywnie – znałem Shimano z raczej zero-jedynkowej charakterystyki, tu modulacja jest bardzo wyraźna.

Bosch SX i aplikacja eBike Flow

System wspomagania Bosch SX oferuje pięć trybów pracy: ECO, eMTB, SPRINT, TURBO oraz OFF. Każdy z nich można w pełni skonfigurować w aplikacji eBike Flow. Na przykład w trybie ECO można ustawić 30 Nm i 150 W albo 60 Nm i 300 W – w zależności od własnych potrzeb. W trybie TURBO maksymalne parametry to 60 Nm i 600 W.

Jedną z najbardziej imponujących funkcji jest planowanie zużycia baterii na trasie. Podajesz aplikacji punkt docelowy i poziom naładowania, z jakim chcesz wrócić – rower sam dobiera wspomaganie, żeby te parametry zostały spełnione. W praktyce robi to spore wrażenie.

Przerzutka działa w trzech trybach: Manual (pełna kontrola ręczna), Manual* (tryb półautomatyczny – redukujesz biegi przed zjazdem, silnik sam dokręca odpowiedni bieg w trakcie zjazdu, żeby był gotowy na następny podjazd) oraz Auto (przerzutka samodzielnie dobiera bieg pod optymalną kadencję). Najciekawiej testowało się tryb półautomatyczny.

Warto też wspomnieć o trybie OFF – przy wyłączonym wspomaganiu rower nadal rejestruje moc, kadencję, prędkość i zasięg. Co więcej, w tym trybie działa system ABS Boscha, kompatybilny z hamulcami Shimano XTR 9200. Można go dokupić osobno, ponieważ cały układ jest przystosowany do jego montażu.

tylna przerzutka XTR.
Tylna przerzutka XTR.

Wrażenia z jazdy Airokiem

Raymon Airok to w pewnym sensie połączenie obu poprzednich rowerów, które miałem: jest zwinny i skoczny jak Orbea Rise, a jednocześnie pewny na zjazdach jak pełnoprawny elektryk – tyle że bez jego głównej wady, czyli dużej masy.

Silnik Bosch SX w trybie TURBO daje wrażenie jazdy na potężnym e-bike'u. W trybie ECO z ograniczonymi parametrami wytrzymałem na baterii 400 Wh prawie dwie godziny jazdy przy temperaturze -15°C – dla kolarzy z doświadczeniem w elektrykach wiadomo, że mrozy drastycznie obcinają zasięg, więc ten wynik robi tym większe wrażenie.

Na podjazdach rower zachowuje się bliżej analogu niż dużego elektryka. Przyrost mocy jest delikatny, wymaga utrzymania kadencji, a rower nie „podrywa" przodu na technicznym wejściu tak jak modele z większymi silnikami. Na singlach, które udało mi się przejechać zimą, miałem uśmiech na twarzy przez cały czas.

Nie mogę się doczekać wiosny i pełnych testów na suchych singlach.

Jedna, ale wyraźna wada

Raymon Airok ma wyjmowaną baterię – to duży plus, bo pozwala szybko wymienić ogniwa i jechać dalej bez przymusowej przerwy na ładowanie.

Niestety klapka komory baterii to wyraźna wpadka projektowa. Hałasuje podczas jazdy i sprawia wrażenie, jakby trafiła do roweru przez przypadek – przy tak dopracowanym sprzęcie to wyraźny dysonans. Rozwiązałem problem, owijając ramę paskiem na rzep, co przy okazji jest dobrą praktyką – lepiej nie ryzykować, że klapka zostanie na trasie po zjeździe. W zestawie jest szybka ładowarka 4 A: 80% naładowania w 1,5 godziny, pełne naładowanie w 3,5 godziny.

Bateria 400 Wh.
Nieszczęsna klapka od baterii.

Czy warto kupić Raymona Airok?

Jeśli masz budżet w okolicach 30 000 zł na rower enduro – moim zdaniem tak. Podstawowy model Raymon Airok Comp kosztuje ok. 20 000 zł, jest nieco cięższy i bez topowego zawieszenia, ale wyposażony w ten sam silnik Bosch SX, który w tym rowerze robi całą robotę. Zmieniłbym jedynie przerzutkę na sztywniejszą.

Lekkie e-bike'i SL to kierunek, w którym zmierza nowoczesne MTB. Nie zastąpią rowerów analogowych, ale otwierają nowe możliwości: dojazdy na miejscówkę przestają być obowiązkiem, podjazdy stają się rozgrzewką przed tym, po co w ogóle tu przyjechałeś – czyli zjazdami. A po zjazdach, zamiast wracać do domu z opadającymi siłami, masz ochotę na kolejne podejście.

Mnie to przekonało, i to mocno. Teraz czekam na wiosnę.