Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Jeśli kolarstwo szutrowe ma swój monument, to nazywa się on Unbound Gravel. Klasyk z serca Stanów Zjednoczonych (niegdyś znany jako Dirty Kanza) to coś znacznie innego niż ułożony wyścig spod znaku UCI. Wyścig UG jest imprezą z bogatą historią i unikalną subkulturą, zbudowaną na formule samowystarczalności. Edycja 2026 przeszła do historii jako jedna z najbardziej wymagających, łącząc mordercze warunki pogodowe ze sprzętowymi innowacjami – w tym prototypowymi rowerami na kołach 32 cale, którymi Scott próbował wywrócić gravelowe ściganie do góry nogami.

Zebraliśmy w jednym miejscu podsumowanie tegorocznych zmagań oraz wszystko, co o tym wyścigu wiedzieć trzeba – od historii, przez trasę, po sprzęt, który walczy o najwyższe lokaty.
Tegoroczna, 19. edycja na dystansie 200 mil odbyła się w sobotę 30 maja 2026 roku. Zmagania zdominowały ekstremalne warunki atmosferyczne – ulewne deszcze, silny wiatr oraz wszechobecne błoto. Zwycięzcą został Mads Würtz Schmidt z zespołu Specialized Off-Road, osiągając na mecie czas 9:14:51.
O losach wyścigu zadecydował heroiczny akt współpracy zespołowej. Na około 75 mil przed metą prowadzący duet miał awarię – Würtz Schmidt przebił oponę. Keegan Swenson bez wahania oddał mu własne koło, poświęcając swoje szanse na zwycięstwo, co pozwoliło Duńczykowi na samotny rajd po wygraną. Drugie miejsce zajął Matthew Beers, a trzecie Tobias Kongstad. Swenson ukończył rywalizację na piątej pozycji, natomiast zeszłoroczny triumfator, Cameron Jones, zajął 10. miejsce.
Data: 28 – 31 maja 2026 roku.
Miejsce: Emporia, Kansas, USA
Nawierzchnia: szuter (prerie Flint Hills)
Dystanse: 350 mil (ok. 563 km), 200 mil (ok. 322 km), 100 mil (ok. 161 km), 25 mil (ok. 40 km)
Limit czasu (dystans główny – 200 mil): 36 godzin
Unbound Gravel, odbywający się corocznie w Emporii w stanie Kansas, to absolutny monument kolarstwa szutrowego. Nazywany często nieoficjalnymi mistrzostwami świata gravela, gromadzi na starcie tysiące zawodników – od kompletnych amatorów po byłych i obecnych kolarzy z peletonu World Tour.
Jego ranga wynika z dwóch rzeczy: bardzo długiego dystansu oraz faktu, że to właśnie tutaj rodziło się współczesne kolarstwo gravelowe, zanim wielkie marki rowerowe dostrzegły w nim potencjał rynkowy. Wygrana w Emporii zapewnia sławę w gravelowym świecie i otwiera drzwi do lukratywnych kontraktów. Nic dziwnego, że to tutaj producenci sprzętu pokazują swoje najnowsze, czasem zupełnie szalone pomysły.
Kolarstwo szutrowe za oceanem wykiełkowało z potrzeby ucieczki od ruchliwych szos i restrykcyjnych przepisów. Amerykański gravel czerpie garściami z bikepackingu – to rywalizacja na ogromnych dystansach, po otwartych przestrzeniach, gdzie zawodnicy muszą polegać na sobie, samodzielnie usuwać usterki i nie mogą liczyć na wozy techniczne (punkty wsparcia są ściśle limitowane). Panuje tu luźniejsza atmosfera, znana jako słynne „Spirit of Gravel”.
Scena europejska, dziś mocno przejmowana przez UCI, jest inna – przypomina raczej przedłużenie kolarstwa szosowego i przełajowego. Trasy są krótsze, bardziej kręte i techniczne, a sama jazda wymusza klasyczną taktykę i formowanie peletonów.
Gravelowe Mistrzostwa Świata 2024 UCI – relacja z wyścigu M19-34
Początki imprezy sięgają 2006 roku, gdy organizatorzy Jim Cummins i Joel Dyke zaprosili garstkę znajomych na wyczerpującą przejażdżkę po szutrach Kansas. Na starcie stanęło wówczas zaledwie 34 śmiałków.
Przez lata wyścig nosił nazwę Dirty Kanza. Słowo „Kanza” odnosiło się do rdzennego plemienia Kaw Nation, a zestawienie go z „Dirty” (brudny) z czasem spotkało się z uzasadnioną krytyką. Dlatego jesienią 2020 roku organizatorzy, w porozumieniu z przedstawicielami plemienia, zdecydowali o rebrandingu. Tak narodził się Unbound Gravel – nazwa oddająca wolność i dziką naturę samego wyścigu.
Trasę wytyczono przez region Flint Hills. Choć Kansas kojarzy się z płaskimi preriami, tutejszy teren to niekończąca się sekwencja stromych, krótkich podjazdów typu „rollercoaster”, które systematycznie wysysają z kolarzy energię.
Dystans | Charakterystyka |
Unbound 200 (ok. 322 km) | Koronny dystans. To tu startują największe gwiazdy i toczy się walka o legendarny triumf. |
Unbound XL (ok. 560 km) | 350 mil absolutnego ekstremum. Zawodnicy ruszają dzień wcześniej i jadą całą noc bez wsparcia. |
Unbound 100 (ok. 160 km) | Opcja dla chcących poczuć magię Flint Hills w krótszym wymiarze. |
Unbound 50 & 25 | Trasy zapoznawcze, promujące kolarstwo szutrowe wśród amatorów. |
Trasa rzuca pod koła dwie główne trudności. Pierwsza to ostre skały – krzemień we Flint Hills jest ostry jak brzytwa, a rozcięte opony to najczęstsza przyczyna wycofań. Druga to pogoda: przełom maja i czerwca w Kansas bywa loterią. Z jednej strony potężne burze zamieniają szuter w lepką maź, która przypomina masło orzechowe (słynne peanut butter mud) blokującą koła, z drugiej grożą upały sięgające 40 stopni przy zerowym zacienieniu.

Sukces na Unbound to znalezienie złotego środka między szosową aerodynamiką a terenową odpornością. Najważniejszym elementem układanki są opony – cienkie gumy nie mają tu racji bytu, a czołówka stawia na szerokości rzędu 40–45 mm (i szersze), z solidnymi wkładkami antyprzebiciowymi i systemem bezdętkowym.
Do tego dochodzi rozbudowany zestaw naprawczy do tubelessa, nawodnienie (bukłaki na plecach są tu normą nawet w elicie) oraz aerodynamika – kaski aero, obcisłe stroje i ramy często przypominające szosowe, różniące się głównie poszerzonym prześwitem na opony. I właśnie na styku prędkości, aero i odporności narodził się trend, który w 2026 roku skradł całą uwagę.
Właśnie na szutrach Flint Hills marka Scott pokazała coś, o czym branża plotkowała od miesięcy: gravelowy rower na kołach 32 cale. Zeszłoroczny zwycięzca Cameron Jones oraz Robin Gemperle stanęli na starcie na prototypowych maszynach SCOTT RC Gravel 32″.
Cała koncepcja sprowadza się do geometrii kontaktu koła z przeszkodą. Standardowe koło 700C – dziś obowiązujący kanon w szosie i gravelu – ma średnicę osadzenia opony (BSD) 622 mm. Koło 32″ to już 686 mm, czyli o ponad sześć centymetrów więcej. W praktyce oznacza to mniejszy kąt natarcia na każdy kamień i dziurę – większe koło płynniej „przewala się” przez przeszkodę, tracąc mniej prędkości i przekazując mniej uderzeń do zawodnika. To dokładnie ta sama argumentacja, która przed laty przeniosła MTB z kół 26″ na 29″. Dochodzi do tego efekt koła zamachowego: raz rozpędzona, lepiej utrzymuje prędkość – na długich, prostych drogach Kansas może to realnie decydować o wyniku.
Nie ma róży bez kolców. Obwód większy o około 10% oznacza wolniejsze przyspieszanie i niższą zwrotność. Pojawiają się też wyzwania konstrukcyjne: większe koło wymusza dłuższe widełki tylne, podnosi przód roweru i zwiększa ryzyko toe overlap (kolizji czubka buta z przednim kołem). Z tego powodu rowery 32″ uchodzą za rozwiązanie bardziej naturalne dla wyższych zawodników. Branża nie ma też jeszcze ustalonych standardów dla tej średnicy.

Tegoroczne Unbound dobrze pokazało, jak rozjeżdża się dziś sprzętowe myślenie w gravelu – od ryzykownego eksperymentu aż po dopracowaną klasykę. Na jednym biegunie stanęli zawodnicy fabrycznego teamu Scotta, którzy postawili wszystko na prototypowe koła 32″. Obie ich maszyny zbudowano wokół specjalnie opracowanej ramy Scott RC Gravel 32 i potężnych, customowych kół wyposażonych w 50-milimetrowe opony Schwalbe RX w rozmiarze 32″. Cameron Jones postawił na nietypowy miks napędu (przerzutka Shimano XTR, klamki Dura-Ace, korba GRX) z krótkimi, 160-milimetrowymi ramionami korby oraz prototypowe, głębokie koła aero od Industry Nine. Robin Gemperle pojechał w pełni na sprzęcie SRAM – grupa RED XPLR 13-rzędowa, z własnym zestawem aero kół.
Maszyny te to czyste prototypy, które najprawdopodobniej nigdy nie trafią do regularnej sprzedaży. Dlatego warto spojrzeć na drugi biegun stawki – sprzęt sprawdzony w poprzednich edycjach. Pod szyldem UN1TD pojechali dwaj zawodnicy: Amerykanin Dylan Johnson oraz kanadyjski mistrz Adam Roberge. Rower Johnsona – Felt Breed – sprawdził się już na najwyższym poziomie: w 2024 roku trzy egzemplarze tej ramy zameldowały się w pierwszej dziesiątce Unbound. Nowy Breed obsługuje imponujący prześwit (oficjalnie do 54 mm z przodu i 52 mm z tyłu), co idealnie wpasowuje się w zapotrzebowanie na ekstremalne setupy z oponami MTB.
Piękno Unbound polega na otwartości – na tej samej linii startu ustawia się zwycięzca etapowy wielkich tourów i przeciętny pasjonat. Udział może wziąć każdy, ale zdobycie miejsca wymaga szczęścia: przy ponad 10 tysiącach chętnych na około 4 tysiące miejsc organizatorzy stosują system loterii. Rejestracja odbywa się na początku stycznia, a pod koniec miesiąca losowani są szczęśliwcy. Wyjątkiem są zawodowcy z cyklu Life Time Grand Prix, którzy mają gwarantowane miejsca w elicie.
Mężczyźni (Unbound 200):
Kobiety (Unbound 200):