Test opon rowerowych Michelin Power Road

Data aktualizacji: 12-08-2021

Firma Michelin może budzić wiele skojarzeń – prestiżowe gwiazdki przyznawane restauracjom, seria przewodników turystycznych, ogumienie samochodowe czy niezwykle charakterystyczne logo – to tylko niektóre z nich. Produkcja opon rowerowych nie jest najbardziej medialną dziedziną działalności francuskiego przedsiębiorstwa. Niesłusznie, ponieważ rowerowe opony od Michelin bez problemu mogą stawać w szranki z uznanymi w kolarstwie markami, takimi jak Vittoria, Pirelli, Schwalbe czy Continental.   

Doskonałym przykładem mogą być szosowe opony Michelin Power Road, które miałem okazję testować przez ostatni miesiąc. Występują one w kilku wersjach, różniących się zarówno pod względem szerokości (23, 25 oraz 28 milimetrów), jak i kompatybilnością z systemem bezdętkowym.

Michelin Power Road w wersji TLR.Michelin Power Road w wersji TLR – warte zakupu?

Chcesz lżejszego i szybszego roweru? Zacznij od opon

Opony są prawdopodobnie najbardziej niedocenianym elementem roweru szosowego. Wśród kolarzy-amatorów niepodzielnie panuje kult koła. Wiele uwagi poświęca się wadze i sztywności kół, niekiedy zupełnie zapominając o tym, że ogumienie jest ich integralną częścią podczas jazdy. Dlaczego warto zainwestować w solidny komplet opon, a dopiero później pomyśleć o obręczach? Podstawowa różnica polega na tym, że zakup 200-300 gramów lżejszego kompletu kół może wiązać się z koniecznością wydania nawet kilku tysięcy złotych. Natomiast zmiana ogumienia na komplet o 150-200 gramów lżejszy  i o parę watów efektywniej się toczący może kosztować zaledwie 300 lub 400 złotych.

Zmiana opon to najtańsze „ulepszenie” roweru, które może realnie wpłynąć na jazdę rowerem szosowym. Dlatego wymiana zużytego ogumienia to dobra okazja do poprawienia parametrów sprzętu. Fabrycznie montowane przez producentów modele są zazwyczaj twarde i ciężkie, aż chciałoby się powiedzieć, że „pancerne”. Jednak trudno je tak określić, ponieważ rzadko stosuje się w nich dobre wkładki antyprzebiciowe.

Wróćmy do tematu ogumienia od marki Michelin. Jakie wrażenie może przynieść przeskok z budżetowych opon z podstawowego wyposażeniu roweru na topowy Power Road?

MICHELIN Power Road – przestawienie 

Wybrałem prawdziwą szosową klasykę – 25 mm w wersji TLR, jednak założony z dętką. Model pochodzi z grupy produktów określanych przez producenta jako Competition Line, czyli przeznaczonych do rywalizowania z innymi. Opona powinna sprawdzić się w amatorskich zawodach, intensywnych treningach lub na szybkich ustawkach. Projektując to ogumienie, firma Michelin zdecydowanie przesunęła akcenty w stronę niskich oporów toczenia, niezawodności oraz wytrzymałości.

Jak spisuje się w praktyce? Michelin Power Road to bezpieczny wybór dla większości kolarzy szosowych. Jest lekka, szybka i dosyć uniwersalna. Dobrze radzi sobie w każdych okolicznościach – świetnie klei się drogi w suchych warunkach, daje poczucie pewności i nie ślizga się przy lekkim deszczu. Delikatne nacięcia na gładkim bieżniku sprawnie radzą sobie z odprowadzaniem wody. Ogumieniu niestraszne były także bardzo dziurawe asfalty ani kilkadziesiąt kilometrów przejechanych po nieutwardzonych drogach.

Najbardziej uniwersalna opona szosowa w ofercie marki Michelin?

 Mieszanka gumowa X-Race na żywo sprawia świetne wrażenie. Materiał za sprawą dodatku krzemionki jest dosyć miękki i dobrze trzyma się drogi. Nawet jazda po ostrych kamieniach w lesie nie zostawiła na oponie żadnych uszkodzeń. Wersja TLR ma jedną warstwę oplotu więcej niż zwykły model Power Road – cztery w miejsce trzech. Gęstość na poziomie 120 TPI sprawia, że opona jest wytrzymała i odporna na przebijanie. Potwierdzają to moje doświadczenia – przy jeździe po naprawdę niskiej jakości drogach ani razu nie złapałem kapcia. Trudno ocenić na ile w tym szczęścia, jednak mocna konstrukcja opony na pewno się do tego przyczyniła.

Skutecznie chroniona jest również ścianka boczna, co zapobiega przypadkowemu uszkodzeniu opony np. o wysoki krawężnik lub przeszkodę na drodze. Cztery warstwy gęstego oplotu pozwalają zarówno na pompowanie ogumienia do wysokiego ciśnienia, jak i bezpieczną jazdę na niskim ciśnieniu w opcji tubeless.

Wyniki z testów potwierdzają dobre odczucia z jazdy.

Michelin Power Road w świetle liczb i testów

Wrażenia z jazdy zostawiam za sobą. Przejdźmy teraz do kwestii obiektywnych, czyli twardych danych dostarczanych przed producenta oraz portale zajmujące się laboratoryjnym testowaniem ogumienia szosowego.

Katalogowo jedna opona TLR waży 275 gramów. W rzeczywistości waga wskazała nawet parę gramów mniej. To dobry wynik jak na ogumienie kompatybilne z tubeless – dla porównania niektóre modele mogą ważyć nawet powyżej 350 gramów. Zwykła wersja Michelin Power Road waży natomiast 235 gramów.

Jeszcze lepiej Michelin Power Road w wersji TLR wypada w testach efektywności toczenia. Portal bicyclerollingresistance.com sprawdza opór toczenia opony w kontrolowanych warunkach – pompowanej do 120 PSI, czyli 8.3 bara i poruszającej się z prędkością 28.8 km/h przy obciążeniu 42,5 kilograma. W takich warunkach Michelin Power Road TLR generuje opór na poziomie 10.1 watów, co jest jednym z najlepszym wyników spośród prawie stu testowanych w tej kategorii modeli. Najszybsze dedykowane wyścigom i jeździe na czas produkty były o 2-3 waty lepsze, natomiast najwolniejsze tracą do omawianego przez nas ogumienia ponad 5 watów, czyli już dosyć sporo.

W tym samym teście Michelin Power Road bez kompatybilności Tubeless uzyskał wynik 12.4 watów, co także plasuje tę oponę w czołówce. W kategorii opon niededykowanych wyłącznie wyścigom okazała się jedną z najlepszych, a w stosunku do ciężkich, „pancernych” modeli jest szybsza o nawet 10 watów.

Podsumowanie – werdykt

Michelin Power Road to wszechstronna, wytrzymała i zapewniająca dobrą przyczepność opona, która pod względem masy oraz oporów toczenia nie odstaje od stricte wyścigowych modeli. Ogumienie z pewnością spełni oczekiwania każdego, nawet wymagającego kolarza szosowego. Jest nie tylko szybka i niezawodna, ale także daje doskonałe odczucia z jazdy.  

)