Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Kiedy pierwszy raz wyposażasz rower, koszt samych podstaw potrafi zaskoczyć. Sprawdziłam więc, czy da się je skompletować z marką Eyen, zdecydowanie tańszą alternatywą dla wielu znanych producentów i czy niższa cena odbija się na jakości. Przez dwa miesiące jeździłam z jej oświetleniem, bidonem i koszykiem po lesie i szutrze, przejechałam z nimi 350 km i oceniłam każdą rzecz pod kątem tego, czy realnie robi swoje.

Czas trwania: 2 miesiące.
Intensywność: rekreacyjne wyjazdy i dłuższe przejażdżki po lesie i szutrze, w tym jazda przy słabym świetle pod okapem lasu.
Przebieg: 350 km.
Pora roku i warunki: od maja do lipca, warunki korzystne, ciepło, ale bez upału.
Sprzęt: lampki Eyen Spark Pro, bidon Eyen Daiya by Tacx i koszyk Eyen Holder.
Typ roweru: cross Oxfeld Cyclone 3.0.
Zanim dojdzie do zakupu zapięć, toreb i bagażników, warto postawić na niezbędne wyposażenie. Przepisy jasno mówią, że rower musi mieć światło z przodu i z tyłu, więc oświetlenie to powinien być punkt pierwszy dla każdego rowerzysty, stąd i ja sprawdziłam zestaw lampek rowerowych EYEN Spark Pro. Dopiero potem dochodzi wygoda na dłuższej trasie, czyli chociażby bidon i koszyk, które najlepiej dobierać razem. Tutaj na komplet złożyły się modele Eyen Holder i Eyen Daiya by Tacx.
Cały ten zestaw pochodzi od marki Eyen. To zdecydowanie tańsza opcja niż wielu konkurentów, a jak już nieraz się w trakcie moich testów okazywało, niższa cena nie musi iść w parze z gorszą jakością. Właśnie to postanowiłam zweryfikować. Całość to wydatek około 250 zł, więc w teorii na kieszeń każdego rowerzysty.
Zestaw Spark Pro rozwiązuje sprawę kompleksowo, bo w jednym pudełku dostajesz mocną przednią lampkę Vision 1000 i tylną Flash Pro. Dla kogoś, kto kompletuje rower od zera, to bardzo wygodne, również pod kątem spójności wizualnej.
Przednia Vision 1000 świeci naprawdę mocno. 1000 lumenów i dwie soczewki rozświetlają nie tylko miejską ścieżkę, ale też ciemne, leśne dukty, gdzie realnie widać drogę, a nie tylko delikatną poświatę. Akumulator 5000 mAh starcza na długo – w najsłabszym stałym trybie nawet do 18 godzin, a na 500 lumenach, moim zdaniem optymalnych na wieczór, około 4,5 godziny. Ładowanie kablem USB-C trwa jakieś 3,5 godziny, co przy tej pojemności jest dobrym wynikiem. W zestawie jest uchwyt w standardzie GoPro i Garmin, więc lampkę wepniesz też pod licznik albo na kask. Do tego pamięć ostatniego trybu, czytelny wskaźnik stanu naładowania baterii i blokada przed przypadkowym włączeniem, żeby nie rozładowała się sama w torbie.

Największy minus dotyczy wiązki. Vision 1000 nie ma wyprofilowanego odcięcia, więc przy złym ustawieniu, gdy świeci za daleko zamiast tuż przed koło, tysiąc lumenów potrafi oślepić jadących z naprzeciwka albo pieszych. Rozwiązuje to poprawne ustawienie lampki, tak by oświetlała drogę przed rowerem, a nie horyzont. Druga sprawa to szczelność na poziomie IPX4. Lampka poradzi sobie ze zwykłym deszczem, ale przy prawdziwej ulewie warto upewnić się, że zaślepka portu USB-C jest dokładnie dociśnięta.
Tylna Flash Pro robi dokładnie to, czego się od niej oczekuje: sprawia, że widać cię z daleka. 36 czerwonych diod COB daje jasne, równe światło widoczne pod różnymi kątami. Jest tryb dzienny, migający, który podnosi bezpieczeństwo nawet w pełnym słońcu, a ładowanie jest błyskawiczne, bo akumulator 600 mAh nabija się w około 2 godziny przez USB-C. Montaż to gumowy pasek na sztycę, bez narzędzi. Wystarczy chwycić za wystającą rączkę i gotowe, więc nawet ewentualne przełożenie lampki między rowerami zajmuje kilka sekund. Można ją też odchylić na trzech poziomach, co przy krótkiej sztycy i torbie podsiodłowej realnie pomaga ustawić dobry kąt świecenia.

Dwa zastrzeżenia. W najmocniejszym stałym trybie (choć ten świeci na tyle mocno, że raczej nie ma potrzeby go używać) akumulator wyczerpuje się po około 3 godzinach i 50 minutach. Poza tym silikonowy pasek pasuje przede wszystkim na okrągłe sztyce. Na nietypowych, aerodynamicznych wersjach szosowych montaż potrafi wymagać mocnego naciągnięcia paska albo kończy się lekko skrzywionym kątem świecenia.
Jeśli dopiero dobierasz oświetlenie, zajrzyj do poradnika jakie oświetlenie do roweru wybrać i do porównywarki lampek, a potem zestaw Spark Pro z innymi zestawami lampek w sklepie. Moim zdaniem jednak nie ma takiej potrzeby, bo modele od Eyen sprawdzają się znakomicie.
Druga rzecz do ogarnięcia po światłach to nawodnienie, szczególnie ważne podczas dłuższych wypraw. Bidon Eyen Daiya by Tacx i koszyk Eyen Holder to duet, który dobrze się uzupełnia, także wizualnie.
Bidon jest miękki i na tyle elastyczny, że spokojnie napijesz się z niego w czasie jazdy, jednym ściśnięciem. Ustnik działa dobrze, łatwo się otwiera i zamyka, więc picie w ruchu jest wygodne. To zresztą konstrukcja spod znaku Tacx, marki o uznanej renomie, co przy tej cenie jest miłym zaskoczeniem. W koszyku nie rysował się mocno mimo wielokrotnego wkładania i wyjmowania.
Jest jeden wyraźny minus i to on ciągnie ocenę w dół. Świeżo po zakupie bidon miał mocny zapach plastiku, który utrzymywał się przez dłuższy czas i wymagał trochę zachodu, żeby go usunąć. Po solidnym wywietrzeniu i myciu problem znika, ale na tyle rzutuje na komfort pierwszych dni użytkowania, że w końcowej ocenie bidon ląduje z oceną 7/10.

Koszyk wypada w tym zestawie bardzo dobrze. Montaż jest banalnie prosty, więc poradzi sobie z nim nawet ktoś, kto pierwszy raz coś przykręca do ramy, a śruby są w komplecie. Podczas jazdy trzyma stabilnie, a jego kształt sprawdził się z różnymi modelami bidonów i żaden nie wypadł, nawet na nierównym szutrze. Dobrze trzyma butelkę, a mimo to pozwala wyciągnąć ją i napić się bez zatrzymywania.
Wad szczerze nie znalazłam. To prosty koszyk z tworzywa, bez udziwnień, więc nie ocenię, jak zniesie kilka sezonów na słońcu, ale przez całe dwa miesiące testu działał bezbłędnie. Jest przy tym lekki, jego masy praktycznie nie czuć.
Dla osoby, która kompletuje rower od zera, to trafiony wybór. Za około 250 zł dostajesz zestaw, który działa, a niższa cena nie przełożyła się na tandetę. Oświetlenie daje mocne, realne światło z sensownymi funkcjami, a bidon i koszyk to zgrany, wygodny duet do utrzymywania odpowiedniego nawodnienia. Trzeba przymknąć oko na kilka drobiazgów. Zapach nowego bidonu (choć to może być kwestia detaliczna i w waszym modelu wszystko będzie okej) oraz wagę i wymagające dokładnego ustawienia przednie światło. Do rekreacyjnej jazdy w terenie sprawdzają się jednak bardzo dobrze i pokazują, że tańsza marka potrafi dowieźć jakość.
Oceny końcowe:
Lidia, dla której poznawanie bliższej i dalszej okolicy z perspektywy dwóch kółek stało się nową pasją. Każda trasa to dla niej okazja do kręcenia kilometrów, niezależnie od tego, co znajduje się pod kołami.
Typ kolarstwa: rekreacyjne.
Poziom zaawansowania: rekreacyjna rowerzystka, głównie w sezonie letnim.
Częstotliwość jazdy: 1-2 razy tygodniowo w sezonie. Około 1000 kilometrów rocznie.