Koszyk

Koszyk jest pusty

Ile kosztuje najdroższy rower świata?

12.02.2020

Jeśli ktoś jest w stanie coś kupić, ktoś inny to na pewno zacznie produkować – mówi prawda, obowiązująca w ekonomii. Dotyczy ona także rowerów. Nawet, jeśli najbardziej ekskluzywne modele są kompletnie niepraktyczne, ociekają złotem i diamentami. W tym tekście przedstawimy listę absurdalnie drogich rowerów. 

Zawodowi kolarze jeżdżą na modelach drogich, ale – bez przesady. Wiele zależy od konkretnej grupy. Można przyjąć, że rower „prosa” kosztuje ok. 50 000 zł, plus minus 20 000 zł. Za wyjściową cenę można kupić Skodę Fabię, jeden z popularniejszych samochodów w Polsce. Co prawda z podstawowym silnikiem 1,0 MPI i słabą wersją wyposażenia, ale za to nie trzeba pedałować.


Najdroższe rowery świata  - do jeżdżenia lub… oglądania

Najdroższe rowery świata można podzielić na takie, na których da się skutecznie jeździć i na te, które tego nie umożliwiają. Ranking dziesięciu najdroższych modeli na świecie w roku 2020 przygotował serwis FinancesOnline.  Znaczna większość to dziwadła, które mają jedynie przykuwać uwagę.

Zestawienie otwiera model za „jedyne” 34,425 dolarów (ok. 135 000 zł). Phanuel Krenckers’s Bicyclettes de Luxe to szosówka, która wygląda bardzo klasycznie. Karbonowa rama imituje stalową. Rower wygląda, jakby nadawał się do jazdy.

BH Aero - przykład drogiego roweruBH G8 Disc 7.0 to przykład roweru najwyższej jakości za cenę wysoką, ale nie absurdalną 

Za nieco ponad dwukrotność tej kwoty sprzedano w 2005 roku rower Trek Madone. Niech Was nie zwiedzie „cywilny” wygląd, szosówkę ozdobiono drogimi kamieniami i złotem. Cel jednak był szczytny, model poszedł pod młotek podczas licytacji, zorganizowanej przez fundację Lance’a Armstronga. Rower zajął piąte miejsce w rankingu.


Najdroższy rower świata to…

…nuda, niemająca związku z rzeczywistością. Gold Extrime Mountain Bike jest idealnym wyborem dla saudyjskiego księcia, który chce zaimponować przed gośćmi. Ma już garaż z 200 samochodami, więc brakuje mu czegoś extra do jeżdżenia po wydmach. Przyda mu się więc rower na szerokich oponach – fatbike.

W tym przypadku walory użytkowe jednak się nie liczą. Gold Extrime Mountain Bike pokryty jest 24-karatowym złotem. Logo firmy The House of Solid Gold (“THSG”) wygrawerowane jest z 600 czarnych diamentów i 500 złotych szafirów. W chwili premiery jednoślad kosztował 1 000 000 dolarów (słownie: milion dolarów). Na złotówki to niemal cztery miliony. Można za to kupić 80 sztuk Skody Fabii.

Obecnie cena złotego roweru nieco spadła. O połowę, ale to i tak pół miliona „zielonych”.  Z praktycznych elementów znajdziemy siodło oraz chwyty kierownicy, pokryte brązową skórą aligatora. Z rowerem otrzymamy bidon, złoty oczywiście…  

Najdroższa kolarzówka na świecie to rower Lance’a Armstronga. Standardowy Trek Madone – bo o nim mowa – używany był w wyścigu Tour de France. W 2009 roku poszedł na aukcji. Za ile? Za pół miliona dolarów! (40 „naszych skodofabików”). Damien Hirst wzbogacił całość skrzydłami motyli. Nie spodobało się to obrońcom praw zwierząt, ale model i tak osiągnął kosmiczną cenę.


Najdroższy rower do… jeżdżenia

No dobrze, a co z tradycjonalistami, którzy by chcieli po prostu pojeździć? Muszą się zadowolić znacznie tańszymi modelami. Pinarello Dogma F12 Disk otwiera to zestawienie. Najdroższy seryjny rower szosowy świata kosztuje 12 000 funtów, czyli 60 000 złotych (na nasze: nieco ponad 1 skodofabik). Na uwagę zasługuje niesamowita rama, świetne koła Zipp 303 i pełna bezprzewodowa grupa SRAM Red eTap AXS HRD. Sztos!

SRAM AXS - kompletna grupaSRAM Red eTap AXS HRD to grupa, która często się pojawia w najdroższych rowerach seryjnych

Drugie miejsce zajął model od włoskiego producenta - Wilier Cento 10 Pro Disc 2020. Inne koła, ale ta sama bezprzewodowa grupa amerykańskiej firmy. Całość wyceniono na 10 000 funtów. Albo Skoda, albo rower! W okolicach 50 000 zł konkurencja robi się naprawdę duża.

Co ciekawe, najdroższe seryjne rowery górskie są w podobnej cenie. BMC Fourstroke to piękny rower z pełnym zawieszeniem, oparty na elektryce. Napęd to Shimano XTR w wersji Di2 (z kabelkami). Zawieszenie także pracuje na prąd. Obręcze zrobiono z karbonu, a piasty przygotowała szwajcarska firma DT. Cena? 60 000 zł! (rower można kupić także w Polsce).

Serwis www.singletrackworld.com przedstawił koncepcję roweru marzeń, który kosztuje 17 000 funtów (85 000 zł). W jego skład wchodzą:

  • Karbonowa rama Unno Dash Frame (4400 funtów)
  • Zestaw kół Syncros Silverton SL (3100 funtów)
  • Widelec amortyzowany Trust Performance  The Message (2100 funtów)
  • Pełna grupa SRAM AXS Eagle XXI (1950 funtów)

I dodatki, jeśli można tak powiedzieć. Jak na przykład siodło Herzog Eberhardt za… 1850 funtów (prawie 10 000 złotych).  Grosz do grosza i mamy rower w cenie Skody, może nawet Octavii z wyprzedaży.


Czy kupowanie absurdalnie drogich rowerów ma sens? A kto bogatemu zabroni! Jeśli jednak musisz oddać nerkę, by kupić wymarzony model, lepiej podejść z większym dystansem. Szczególnie, że wraz ze znacznie wyższą ceną nie idzie w parze kosmicznie lepsza jakość.

Przykładem roweru, w którym zastosowano kosmiczne technologie, jest BH G8 Disc 7.0. Zbudowano go na karbonowej ramie. Niskie opory powietrza, poza specjalnie ukształtowanymi rurami, zapewniają koła o wysokim profilu. Wielkim atutem jest elektryczny napęd Shimano Ultegra Di2. Co prawda rower kosztuje ok. 25 000 zł (pół skodofabika), ale niewiele różni się od absolutnie topowych modeli za dwukrotnie wyższą cenę.