Koszyk

Koszyk jest pusty

Najdziwniejsze rowery świata, które są zaskakująco praktyczne

14.02.2020

Czy nietypowe pojazdy muszą być niepraktyczne? Niekoniecznie! Dziwne konstrukcje, które zebraliśmy poniżej, są doskonałym dowodem na to, że czasem potrzeba jest matką dobrych i całkiem przydatnych pomysłów. Lepsze też nie zawsze jest wrogiem dobrego, czego przykładem jest chociażby riksza rowerowa, która zastąpiła pieszą.

Riksza rowerowa to przykład nietypowej konstrukcji.Riksza rowerowa to przykład nietypowej konstrukcji.

Składak w wersji premium

Koncepcja składanego jednośladu nie jest niczym nowym, bo sięga przełomu XIX i XX wieku, kiedy to zrealizowała ją armia holenderska. Przez kolejne lata pomysł ten ewoluował, a składany na pół rower – na relatywnie niewielkich kółkach, zyskiwał na popularności. W Polsce hitem okazała się seria Wigry, produkowana przez Romet, która niemalże urosła do rangi symbolu czasów PRL-u.

Przez lata pojawiały się różne pomysły na to, jak uczynić zwykłego składaka lżejszym, bardziej ergonomicznym i uniwersalnym. Jednym z nich jest rower Strida, który powstał w latach 80. ubiegłego wieku. Londyński student Mark Sanders pragnął jednośladu, który będzie mógł zabrać ze sobą wszędzie, od metra, przez uczelnię po pub, więc taki stworzył. Wymyślony przez niego model składa się w kształt przypominający parasol i nie zajmuje dużo miejsca. Złożony rower prowadzi się jak wózek i w każdej chwili możemy znów na niego wsiąść i odjechać, bowiem jego ponowne złożenie zajmuje dosłownie kilka sekund i nie wymaga zastosowania narzędzi.


Jeszcze bardziej kompaktowy okazuje się Kwiggle, który zupełnie nie przypomina wciąż widywanych na polskich ulicach Wigrów. Posiada m.in. bardzo długą rurę sterową - na której zamontowane jest ramię z siodełkiem, a także miniaturowe koła oraz dodatkowy ich komplet. Te drugie służą do łatwiejszego poruszania się ze złożonym pojazdem. Zresztą w tej formie jest on naprawdę niewielki, bo zajmuje pewnie niewiele więcej miejsca niż klasyczna, mobilna torba na zakupy.

Choć nietypowe rowery składane, takie jak Kwiggle oraz Strida mogą wydawać się nieco dziwaczne, to znajdują swoich zwolenników. Zwłaszcza pośród ludzi, którzy często przemieszczają się po zatłoczonych miastach.

Czy pół roweru wystarczy?

A gdyby tak rower skrócić o połowę? Na ten pomysł też już ktoś wpadł, a koncepcja ta nosi przewrotną nazwę Halfbike. Zrezygnowano z klasycznej ramy i siodełka na rzecz pozycji stojącej, a napęd przeniesiono na przednie koło. Zamiast tylnej obręczy zastosowano natomiast dwa 8-calowe kółka. Co ciekawe, nie kierownica, a tył pojazdu służy do wyznaczania kierunku jazdy, dlatego istotne jest, aby odpowiednio balansować ciałem.


Zaletą tego trójkołowca są niewielkie wymiary, niska waga oraz możliwość szybkiego składania, co ułatwia transport. Ile kosztuje? Można powiedzieć, że jest stosunkowo tani, bo producent oferuje go w cenie pomiędzy ok. 500 a 600 euro, w zależności od wersji.

Patrząc na kształt Halfbike’a, nie można nie wspomnieć o rowero-hulajnogach, których przykłady też można znaleźć na rynku. Choć brakuje im napędu, to taki rower i hulajnoga 2w1 prezentuje się naprawdę ciekawie – zarówno dzieci, jak i dorośli mają z czego wybierać.

Więcej sportu w sporcie

Pewnych związków z hulajnogami doszukać się można w wynalazku znanym jako rower Lopifit albo Treadmill bike. Głównym podobieństwem jest to, że w jednym i drugim zamiast pedałować, odpychamy się nogami. Tym razem jednak nie od asfaltu, ale od... bieżni.


Elektryczny rower spacerowy – jak Lopifit opisywany jest przez polskiego dystrybutora, wymyślony został przez Holendra Bruina Bergmeestera, który szukał nowej formy aktywności na świeżym powietrzu. Stworzona przez niego konstrukcja osiąga prędkość do 30 km/h, a na jednej baterii jesteśmy w stanie przejechać ponad 50 km. Paradoksalnie, aby jechać należy iść, do czego niezbędna jest znajdująca się na środku, charakterystyczna platforma. Trzeba przyznać, że dzięki temu wynalazkowi każda przechadzka może nabrać tempa jak nigdy dotąd.

Choć można mieć wątpliwości  czy rower z bieżnią wciąż jest tym pierwszym, to jeśli zachęca kolejne osoby do ruchu, to nie warto otwierać sporu. Tutaj jednak nie kończy się katalog pod tytułem najdziwniejsze rowery świata, kategoria: sport.

ElliptiGO to kolejna konstrukcja, która łączy w sobie kilka urządzeń. Tym razem jest miks orbitreka z rowerem. Patent polega na przeniesieniu popularnego urządzenia, które do tej pory stało w fitness clubach lub w domowym zaciszu, na świeże powietrze i zrobieniu z niego środka transportu. Maszyna ta zdecydowanie bardziej angażuje do pracy mięśnie nóg niż standardowy jednoślad, co wpływa na poszerzenie zakresu treningu. Pojazd ten wymusza pozycję stojącą, więc brak siodełka nie jest w tym przypadku wadą fabryczną.

Ile kosztuje taka przyjemność? Rozrzut cenowy jest naprawdę duży, co wynika z mniej i bardziej zaawansowanych konstrukcji, w które można się zaopatrzyć. Przedział ten waha się jednak pomiędzy kilkoma, a nawet kilkunastoma tysiącami złotych.