Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Lekkie jak powietrze, z pełnym polem widzenia. Test fotochromów Rudy Project Spinshield Air

Data aktualizacji: 05-08-2026

Przez lata jeździłam i wiosłowałam w okularach jednej znanej marki i byłam pewna, że wiem, czego oczekuję. Rudy Project Spinshield Air przesunęły mi punkt odniesienia. Przez dwa miesiące i 700 km na szosie i crossie prawie nie czułam ich na twarzy. Sprawdziłam, czy tak lekka konstrukcja to nie kompromis i jak fotochrom radzi sobie ze zmiennym letnim światłem. 

Biała wersja okularów Rudy Project Spinshield Air.
Biała wersja okularów Rudy Project Spinshield Air.

Jedne z najlżejszych fotochromów na rynku – masa poniżej 30 gramów

Najpierw w oczy rzuca się design. Biała, panoramiczna soczewka wygląda naprawdę dobrze. Ale to, co zapamiętałam z tych dwóch miesięcy, to nie wygląd, tylko waga. A właściwie jej brak. 

Spinshield Air mają oprawkę Half Rim, czyli ramkę trzymającą soczewkę tylko od góry. Efekt jest taki, że okularów praktycznie nie ma na twarzy. W bezpośrednim porównaniu z modelem, w którym jeździłam i wiosłowałam od lat, są wyraźnie lżejsze, co czuć od pierwszego założenia. 

Do tego sama oprawka jest w dotyku miększa niż u mojej dotychczasowej marki. Zero zaciskania na skroniach, zero ucisku po godzinie jazdy. Ale najbardziej przekonał mnie nosek: miękki, właściwie niewyczuwalny, nie odcisnął się ani razu. W poprzednich okularach dyskomfort na nosie zaczynałam czuć już po 40-50 km. Tu problem po prostu zniknął. 

Fotochromowe soczewki ImpactX reagują w mgnieniu oka

Drugi powód, dla którego te okulary zostają ze mną na dłużej, to fotochrom. Testowałam je przez całe lato, i w ostrym słońcu, i w pochmurne dni, więc soczewka musiała nadążać za zmianami światła. Reakcja fotochromów w okularach Rudy Project jest szybka i płynna, bez momentu, w którym jedzie się „za ciemno" albo „za jasno". 

Biały kask i białe okulary
Ładnie prezentuje się w zestawie z białym kaskiem.

Najlepiej wypadły w pochmurne dni. Obraz był ostry i kontrastowy, bez wrażenia patrzenia przez szybę, a to akurat wada, którą znam z tańszych fotochromów. Bardzo dobrze sprawdziły się też na wieczornych przejażdżkach, gdy słońce wisi nisko: droga pozostawała czytelna, bez gubienia szczegółów nawierzchni. 

Technicznie to soczewka ImpactX Photochromic 2 z transmisją światła w zakresie 8-80% (kategoria 1-3). Nie będę rozkładać jej na czynniki pierwsze, ale jak dokładnie działają szkła fotochromowe i kiedy mają sens, rozpisaliśmy w tym poradniku. Z mojej perspektywy liczy się jedno: jedna para na start i nie muszę myśleć o wymianie soczewki w trasie.

Okulary rowerowe Rudy Project

Lekko, ale stabilnie 

Miałam obawę, że tak lekka konstrukcja odbije się na stabilności. Ale nic takiego nie miało miejsca podczas jazdy. Producent pisze o geometrii Pro-Fit i wykończeniu Ergo-Grip na nosku i zausznikach. U mnie w praktyce przełożyło się to na okulary, które nie przesuwają się ani na podjazdach, ani na szybkich zjazdach. Na crossie, na nierównej ścieżce, też siedziały pewnie. 

To dla mnie ważny punkt, bo nie chciałabym jeździć w ultralekkich okularach, które co chwile zsuwają się z twarzy. Tu dostałam jedno i drugie: prawie nieobecny ciężar i pełną stabilność w ruchu.

Lekkie oprawki bez dolnej ramki.
To jedne ze lżejszych okularów na gravela.

Dla kogo są fotochromy Spinshield Air?

Dla osób, które szukają jednej pary na zmienne warunki i nie chcą czuć okularów na twarzy. Sprawdzą się na szosie i na crossie, na treningu i na spokojnej przejażdżce. Jeśli wybierasz spośród okularów fotochromowych, a zależy Ci na niskiej wadze i komforcie na dłuższym dystansie, to mocny kandydat. Szerszy obraz rynku i dobór modelu do stylu jazdy znajdziesz w poradniku jakie okulary na rower wybrać, a cała kategoria okularów rowerowych daje porównanie z innymi propozycjami. 

Uczciwie: testowałam je w letnich, w większości dobrych warunkach. Deszczu, mgły ani chłodu, kiedy fotochromy potrafią parować, nie sprawdziłam, więc tego nie ocenię.

Miękkie elementy zapewniają maksymalny komfort.

Zalety: 

  • Rekordowo niska waga, okulary praktycznie nieobecne na twarzy.
  • Miękka oprawka i nosek, zero ucisku na skroniach i nosie, nawet po dłuższych dystansach.
  • Stabilne dopasowanie mimo lekkiej konstrukcji, bez przesuwania się na podjazdach i zjazdach.
  • Szybki, płynny fotochrom; najlepszy obraz w pochmurne dni i przy niskim słońcu.
  • Po 700 km bez rys i śladów zużycia na soczewkach, oprawce i zausznikach.

Wady (i zastrzeżenia): 

  • Testowane głównie w dobrą, letnią pogodę, więc zachowania w deszczu, mgle i chłodzie nie sprawdziłam.
  • Fotochrom to z natury kompromis: w naprawdę ostrym, pełnym słońcu stała, mocno przyciemniona soczewka zeszłaby ciut ciemniej. Mnie zakres 8-80% w zupełności wystarczał.

Werdykt: 

Najwygodniejsze okulary, jakie do tej pory testowałam, i mówię to po latach jazdy oraz wiosłowania w innej, znanej marce. Niska waga, komfort noska i dobrze działający fotochrom sprawiły, że w bezpośrednim porównaniu wybieram Spinshield Air. Minus jeden punkt za to, czego świadomie nie sprawdziłam w trudniejszej pogodzie. 

Ocena końcowa: 9/10