Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Trzy akcesoria od Ultra Cool Tech obiecują chłód. Jedno zaskoczyło mnie w deszczu

Data aktualizacji: 17-08-2026

Chłodzenie na treningu obiecuje dziś każdy – od specjalnych materiałów syntetycznych, po żele. Postanowiłem sprawdzić trzy produkty z serii Ultra Cool Tech Glacier: ręcznik, czapkę i owijkę na kierownicę. Testowałem je biegając, na trenażerze w aplikacji Zwift i w realnej jeździe – także w deszczu. Wnioski są konkretne: chłodzą naprawdę, ale każdy z tych produktów ma swoje „ale", a jeden z nich zaskoczył mnie tam, gdzie się tego nie spodziewałem.

czapka chłodząca
Czapka Ultra Cool Tech jest ciekawszym produktem dla biegaczy niż kolarzy.

Najpierw fizyka: dlaczego wilgotność potrafi zabić cały efekt

Zanim przejdę do produktów, jedna rzecz, bez której cała ta recenzja nie ma sensu. Wszystkie trzy produkty Glacier od Ultra Cool Tech działają na tej samej zasadzie: chłodzenie ewaporacyjne aktywowane wodą. Moczysz tkaninę, odciskasz nadmiar, a odparowująca woda odbiera ciepło z powierzchni – skóry, głowy albo Twoich dłoni na kierownicy. Producent opisuje to jako reakcję endotermiczną aktywowaną wodą i dorzuca istotny warunek: efekt rośnie wraz z przepływem powietrza, a utrzymuje się tak długo, jak tkanina pozostaje wilgotna.

I tu robi się ciekawie. Parowanie działa wtedy, gdy powietrze ma dokąd tę wilgoć przyjąć. Przy 80% wilgotności względnej powietrze jest już niemal „pełne" – różnica ciśnień pary między mokrą tkaniną a otoczeniem jest mała, więc woda odparowuje wolno i chłodzenie siada. I żeby było jasne: nawiew miałem. Na trenażerze stał wentylator Wahoo, więc to nie był przypadek „braku ruchu powietrza". Problem był głębszy.

sytuacja ewaporacja
Chłodzenie ewaporacyjne, czyli  proces chłodzenia poprzez odparowanie wody.

Wentylator faktycznie pomaga parowaniu – zdziera znad tkaniny warstwę nasyconego wilgocią powietrza i podstawia świeże. Ale jeśli całe powietrze w pokoju jest już przy 80% wilgotności, to wentylator w kółko przewiewa tę samą wilgoć – nie ma skąd wziąć suchszego powietrza. A tego deszczowego dnia pracowało to przeciwko mnie na kilku frontach naraz: mały pokój, wilgotno na zewnątrz (więc otwarte okno nic nie daje), a do tego mój własny pot i parująca woda z czapki oraz ręcznika dokładały wilgoci do małej objętości powietrza. Higrometr tuż obok pokazał efekt: 26,6°C i 80% – i temperatura, i wilgotność rosły w trakcie jednostki. 

80% wilgotności w pokoju.
80% wilgotności w pokoju. Przy takich wartościach chłodzenie ewaporacyjne ma pod górkę – i to widać w odczuciach.

Skutek? Czapka i ręcznik na trenażerze dały zauważalnie mniej niż na zewnątrz. To nie wada produktu – to fizyka: żaden wentylator nie zmusi nasyconego powietrza, żeby przyjęło więcej wody. Warto o tym wiedzieć zanim wydasz pieniądze z myślą wyłącznie o trenażerowym pain cave – szczególnie jeśli, jak ja tego dnia, kręcisz w małym, zamkniętym pokoju.

Żeby sprawdzić, czy nie jestem zbyt sceptyczny wobec marketingowych „watów”, zapytałem o to trenera, Adriana Kurka. Były kolarz szosowy potwierdza: w upale celem nie jest magiczne podnoszenie mocy, lecz możliwie długie odsuwanie momentu, w którym organizm zaczyna przegrywać z temperatura:

Chłodzenie organizmu podczas wysokiej temperatury jest od dawna stosowaną metodą aby utrzymać "wydajność" na maksymalnym poziomie. Podczas wysiłku w wysokiej temp. wzrasta temp ciała , rośnie puls oraz narasta zmęczenie. Hamowanie procesu przegrzewania organizmu jest kluczowe aby zachować więcej sił i opóźnić efekt spadku wydajności. Przy przegrzewaniu ciała dochodzi jeszcze odwodnienie, które jest tragiczne jeśli chodzi wpływ na wydolność. Osiągając efekt utrzymywania temp ciała najdłużej w komforcie daje sobie szanse na lepsze osiągi podczas testów zawodów oraz przede wszystkim dbamy o dobre samopoczucie.

Ręcznik Glacier – najmocniejsze ogniwo, szczególnie na zewnątrz

Zacznę od zwycięzcy, bo tu nie ma o co kruszyć kopii. Ręcznik chłodzący daje z całej trójki najwięcej – i to wyraźnie. Zarzucony na kark w trakcie biegu albo po mocnym akcencie realnie zbija odczucie gorąca. Producenci tego typu tkanin podają, że po zmoczeniu i strzepnięciu materiał schodzi w okolice 16°C i trzyma chłód, dopóki jest wilgotny – i to się w odczuciach broni. Na zewnątrz, gdzie jest choćby minimalny ruch powietrza, działa najlepiej.

ręcznik ultra cool tech
Przy 25°C chłodzenie staje się niezwykle przyjemne.

Obsługa jest banalna: zmocz, odciśnij, strzepnij, zarzuć na kark. Karku dotyka miła w dotyku mikrofibra, złożysz go do etui i wrzucisz do kieszeni. Z całej trójki to najtańszy produkt – wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych – i z tej perspektywy wypada zdecydowanie najlepiej.

Jeden szczegół, o którym trzeba wiedzieć, żeby się nie zdziwić: ten ręcznik zasycha w takiej pozycji, w jakiej go zostawisz. Suszony na płasko usztywnia się i pozostaje płaski jak deska. Kuszące jest wtedy „przełamanie" go na pół, żeby zmieścić do torby – odradzam. Lepiej go ponownie zmoczyć i uformować, niż łamać na sucho. To nie jest zwykła bawełniana szmatka.

Czapka Glacier Hat – dobra, ale to sprzęt dla biegaczy

Czapka jest sensownie zrobiona: lekka, mocno perforowana, z siateczkowym frontem i ukrytą kieszonką na kostki lodu (to akurat konkretny pomysł na naprawdę upalny dzień). Kiedy działa, głowa faktycznie jest chłodniejsza.

I teraz szczerze, bo od tego jestem. Za te pieniądze to nie jest produkt, który mnie rozkłada na łopatki – 539 zł katalogowo za czapkę to poważny wydatek, a efekt, choć realny, nie robi „wow" proporcjonalnego do ceny. Dochodzi kilka rzeczy praktycznych:

  • Na sucho nie da się jej nawet założyć – jest po prostu za ciasna. Dopiero po porządnym zmoczeniu materiał na tyle się rozluźnia, że wchodzi na głowę – i dopiero wtedy zaczyna cokolwiek chłodzić. Innymi słowy: bez wody to nie jest gotowy do użycia produkt, tylko kawałek tkaniny, którego i tak nie ubierzesz.
  • Szybko łapie plamy, a te niełatwo domyć – biały materiał w połączeniu z potem i wodą z kranu potrafi po kilku użyciach wyglądać nieświeżo.
  • To produkt profilowany pod bieganie. Sam testowałem ją głównie w bieganiu i na trenażerze i tam ma najwięcej sensu. Na rowerze pod kaskiem jej rola się kurczy, a wtedy klasyczna, tania czapka pod kask albo lekkie nakrycie głowy często wystarczy.

Jeśli dużo biegasz w upale i szukasz właśnie tego – ok, czapka spełnia zadanie. Jako kolarz nie postawiłbym jej wysoko na liście priorytetów.

Owijka Glacier Tape – chłodzi realnie, ale to najbardziej problematyczny produkt

Najciekawszy i zarazem najbardziej kłopotliwy element zestawu. Owijka faktycznie chłodzi – po zwilżeniu dłonie czują różnicę, a producent słusznie zauważa, że w trakcie jazdy można ją dolewać wodą z bidonu, żeby podtrzymać efekt. Pomysł na papierze dobry, ale zderza się z prozą treningu: gdzie na trasie mieć tyle czystej wody, żeby regularnie polewać kierownicę? W bidonach mam zwykle izotonik, a tym owijki nie polejesz – kleiłaby się. Zostaje wozić osobny bidon z samą wodą „na chłodzenie", a to dodatkowa waga i jeden koszyk mniej na to, co realnie pijesz. Na dłuższym, mocnym treningu w upale ciężko to spiąć. Wykonanie i codzienne życie z tym produktem – już różnie.

Zestaw jak każda inna owijka: taśma, wykończenia, korki. Diabeł tkwi w materiale i w montażu.

Zebrałem wady po kolei, bo jest ich sporo:

  • Trudny montaż. Owijka jest gruba i mniej wybaczająca w nawijaniu niż klasyczne taśmy pokroju popularnych owijek na rynku. Wymaga cierpliwości.
  • Nieprzyjemna w dotyku na sucho. Dopóki jest sucha, potrafi być wręcz szorstka – na gołych dłoniach, bez rękawiczek, dosłownie ściera skórę. Rozwiązanie? Rękawiczki. Problem? Rękawiczki z kolei szybko niszczą samą owijkę. Błędne koło.
  • Niska trwałość. Zużywa się wyraźnie szybciej niż porządna owijka premium. Działa, ale nie liczyłbym na sezony.

I teraz najciekawsze – rzecz, której się nie spodziewałem. Owijka potrafi chłodzić… aż za dobrze. Wracałem kiedyś w deszczu przy ok. 18°C. Padało, więc taśma cały czas była mokra, czyli chłodziła pełną parą – tyle że było już zimno. Efekt: wychłodzone dłonie i realnie gorszy chwyt kierownicy. To odwrócenie sytuacji, w której zwykle produkt „nie działa" – tu działał za mocno i w najgorszym momencie. Owijka nie odróżnia upału od zimnego deszczu; robi swoje zawsze, gdy jest mokra. W ciepły dzień to zaleta. W chłodny i mokry – problem, o którym warto pamiętać. Jeśli jeździsz bez rękawiczek, tym bardziej rozważ dobrą parę rękawiczek do tej owijki – choć, jak pisałem, to kompromis, nie idealne rozwiązanie.

Dla kogo te produkty?

  • Ręcznik – dla każdego, kto trenuje w upale: biegacz, kolarz, triathlonista. Najlepiej na zewnątrz. Najlepszy stosunek efektu do ceny z całej trójki.
  • Czapka – przede wszystkim dla biegaczy startujących w upale, którzy docenią kieszeń na lód. Dla kolarza – opcjonalnie, i raczej nie za tę cenę.
  • Owijka – dla tych, którzy dużo jeżdżą w wysokich temperaturach i świadomie chcą chłodzić dłonie, akceptując gorszą trwałość i szorstkość na sucho. Zdecydowanie nie na chłodne, mokre dni.

Werdykt: chłodzą, ale kupować z głową

Podsumowując bez owijania w bawełnę: wszystkie trzy produkty realnie chłodzą. Fizyka działa – pod warunkiem, że zapewnisz im to, czego potrzebują: wodę, przepływ powietrza i sensowną temperaturę otoczenia. W dusznym, wilgotnym pokoju na trenażerze efekt siada; na zewnątrz w upale – rośnie.

Moja kolejność jest jednoznaczna:

  1. Ręcznik Glacier Towels – najwięcej realnego chłodzenia, najniższa cena, najprostsza obsługa. Kupiłbym bez wahania. 8/10
  2. Czapka Glacier Hat – dobra konstrukcja, ale to sprzęt dla biegaczy, a cena mocno studzi zapał. Łapie plamy, wymaga moczenia. 6/10
  3. Owijka Glacier Tape – ciekawy pomysł, który chłodzi naprawdę, ale jest trudna w montażu, mało trwała, szorstka na sucho i potrafi wychłodzić dłonie w chłodny, mokry dzień. 5/10

Zalety (całej serii):

  • Realny, odczuwalny efekt chłodzenia w odpowiednich warunkach
  • Prosta zasada działania – tylko woda, bez chemii i zamrażalnika
  • Ręcznik: świetny stosunek ceny do efektu
  • Owijkę można „dobić" wodą z bidonu w trakcie jazdy

Wady:

  • Efekt mocno zależny od wilgotności i nawiewu (słabo na trenażerze w dusznym pomieszczeniu)
  • Owijka: trudny montaż, niska trwałość, szorstkość na sucho, nadmierne chłodzenie w chłodny deszcz
  • Czapka: wysoka cena jak na efekt, łapie trudne do domycia plamy, sens głównie dla biegaczy
  • Ręcznik usztywnia się przy zasychaniu – nie wolno go „łamać" na sucho

Jeśli miałbym wydać własne pieniądze i wziąć jedną rzecz na upalny sezon – biorę ręcznik i nie oglądam się za siebie.