Test rowerów elektrycznych – Kellys Tygon 10 i Tayen 10

Data aktualizacji: 28-05-2021

Kellys Tygon 10 i Tayen 10 to dwie, ciekawe propozycje rowerów górskich od słowackiego producenta, obok których nie sposób przejść obojętnie. Dlaczego? Ich główną zaletą jest obecność napędu elektrycznego, pożądanego przez niejednego rowerzystę. Jakie są wrażenia z jazdy poszczególnymi Kellys’ami i kogo usatysfakcjonują? Tego wszystkiego dowiesz się z tego artykułu.

O teście obydwu Kellysów „w pigułce” opowiada Marcin, który miał okazję 2 tygodnie podróżować na jednym z nich. 

Napęd elektryczny w rowerach MTB bywa czasami przysłowiową kością niezgody i powodem do wywodów na tematy typu „jazda ze wspomaganiem to nie jazda”. Gdyby jednak było tak wielu przeciwników tego rozwiązania, rynek e-bike’ów nie rozwijałby się z roku na rok coraz prężniej, a producenci nie poszerzaliby swoich ofert o nowe wersje i modele. Wyciągając wnioski z tych wszystkich dyskusji jedno można śmiało przyznać – podróżowanie na rowerze górskim wyposażonym w silnik gwarantuje nieco inne wrażenia, niż na klasycznym jednośladzie. Jeżeli ktoś chce wspomóc się, aby pojechać dalej, poznać nieodkryte i wymagające szlaki, nie powinien się zastanawiać czy warto kupić rower elektryczny MTB, a zwłaszcza Kellys Tayen 10 dla kobiet i Kellys Tygon 10 dla mężczyzn. 

Kellys Tygon 10 i Tayen 10 na pierwszy rzut oka

Mając przed sobą oba rowery, śmiało można stwierdzić, że wyglądają one jak klasyczne MTB. Konstruktorzy marki Kellys zadbali, aby poszczególne podzespoły składające się na cały system elektryczny były wręcz niewidoczne na pierwszy rzut oka. Jest to oczywiście ogromna zaleta, wpływająca na estetykę, jak również efekty wizualne. W połączeniu z nowoczesnymi kształtami rurek aluminiowej ramy, słowackie maszyny zyskują na sportowym charakterze, co w MTB jest jak najbardziej na plus. W ich wnętrzu zostały poprowadzone wszelkie linki i przewody, więc rowerzyści nie muszą obawiać się o uszkodzenia i zabrudzenia, które naturalnie wpływałyby niekorzystnie na dalszą jazdę. Tutaj nie będzie to w ogóle możliwe. Ponadto warto dodać, że takie rozwiązanie świadczy o dobrej klasie modeli. Geometria obu rowerów jest bardzo uniwersalna, dlatego możemy spokojnie wyjechać nimi na wymagający teren, ale też poruszać się w ciągu dnia do szkoły lub pracy, bez obaw o ból pleców spowodowany wymuszoną i nienaturalną pozycją, dającą większą aerodynamiczność. Na Kellysach siedzi się bardzo wygodnie, gdyż sylwetka jest bardziej wyprostowana.

Zauważyć można także widelec o dużym skoku – aż 120 mm, renomowanej marki SR Suntour, który skutecznie pochłania nierówności terenu. Oznacza to, że oba modele poradzą sobie w naprawdę trudnych i wymagających warunkach. Żadne technicznie ciężkie do przejechania leśne ścieżki, górskie trasy nie będą przeszkodami nie do pokonania, zwłaszcza, że na kołach zamontowano dobre jakościowo opony z wyraźnymi klockami.

rowerzysta na Kellys Tayen 10Oba Kellysy są doskonałe na leśne ścieżki.

Tygon i Tayen z serii „10” zostały wyposażone w napęd w konfiguracji 1x9 oparty na sprawdzonych częściach japońskiego Shimano. Poszczególne podzespoły są niezawodne, a obsługa wręcz intuicyjna, chociażby z powodu braku przedniej przerzutki. To jednak wcale nie oznacza, że modelom brakuje wystarczającej ilości przełożeń. Rozpiętość kasety wynosi 11-36T, co w połączeniu ze wspomaganiem elektrycznym daje przyzwoity wynik, więc zarówno użytkownicy, jak i użytkowniczki poradzą sobie w każdych warunkach.

Do zalet zaliczyć można także komponenty, takie jak wsporniki kierownicy czy siodła. Wszystkie te elementy są autorskimi projektami, sygnowanymi logotypem marki Kellys.

Kilka słów o silniku i akumulatorach w rowerach elektrycznych Kellys Tygon 10 i Tayen 10

Przechodzimy teraz do najbardziej interesującej kwestii, czyli całego mechanizmu elektrycznego.

Oba rowery zostały wyposażone w silniki elektryczne GX Ultimate dostarczone przez markę Panasonic. Ich moc wynosi 250 W, natomiast moment obrotowy aż 90 Nm. Znajdziemy je w centralnej części suportu, co wpływa na stabilność i lepsze prowadzenie. Zalety takiego rozwiązania najłatwiej dostrzec na trudniejszych odcinkach, gdzie panowanie nad rowerem nie należy wcale do najprostszych.

W kwestii akumulatorów, słowacki producent zdecydował się na dwie wersje o różnej pojemności. Rower elektryczny Kellys Tygon 10 ma go w wielkości 630 Wh, a Tayen 10 nieco mniejszą, bo 504 Wh. Oba natomiast są zintegrowane z ramą, przez co ciężko uwierzyć, że te modele naprawdę są elektryczne. Prezentują się schludnie i wyglądają jak klasyczne hardtaile. To rozwiązanie ma też swoją wadę – nie da się zdemontować akumulatora i zanieść do ładowania.

Cztery tryby wspomagania dają ogrom możliwości – jeżeli chcemy zajechać dalej, wybierzmy „eco”, gdy potrzebujemy maksymalnego wsparcia, „high” nada się w sam raz. Na tej najniższej opcji pokonamy nieco ponad 100 km, ale tak naprawdę wszystko zależy od nawierzchni, po której się poruszamy i poniekąd kierunku wiatru (czy wieje w twarz czy w plecy). Im większy udział w naszej jeździe ma silnik, tym bateria będzie bardziej zaangażowana. Gdy się ona rozładuje, można kontynuować pedałowanie, ale już jak na klasycznym rowerze.

wyświetlacz w Kellys Tayen 10 i Taygon 10Wszystkie informacje odnośnie wspomagania są jak na dłoni!

Sterowanie napędem elektrycznym odbywa się przy pomocy komputera, umieszczonego na mostku kierownicy, dzięki któremu możemy dostosowywać parametry silnika do indywidualnych potrzeb. Na czytelnym panelu wyświetlają się najpotrzebniejsze informacje, takie jak np. poziom naładowania baterii, prędkość, z jaką jedziemy czy aktywny tryb, więc użytkownicy na bieżąco monitorują swoje wyniki i wiedzą wszystko o stanie napędu. Sterowanie komputerem jest intuicyjne i bardzo wygodne, gdyż przyciski umieszczone zostały tuż obok gripów. Nie trzeba zdejmować dłoni i odrywać rąk od kierownicy, aby zmienić opcje. 

Wrażenia z jazdy

Posiadacze i posiadaczki rowerów marki Kellys z pewnością będą usatysfakcjonowani tymi maszynami, dzięki którym być może na nowo odkryją pasję do MTB. Uzyskają możliwość dotarcia do daleko położonych miejsc, wcześniej niedostępnych ze względu na duży dystans.

Daje się odczuć obecność wspomagania, będącego niczym niewidzialna noga, ponieważ lekkie naciśnięcie pedała powoduje, że rowery dosłownie napędzają się same, więc efektywność jazdy jest na o wiele wyższym poziomie. Taka pomoc przydaje się na stromych podjazdach, gdzie normalnie trzeba włożyć sporo wysiłku, żeby podjechać pod górę, a z Kellys Tygon 10 i Taygon 10 praktycznie się nie męczymy i w mgnieniu oka wzniesienie zostaje pokonane.  

Modele będą idealne dla szerokiego grona odbiorców, zarówno tych, którzy chcą doświadczyć nowych wrażeń, dojeżdżają do pracy czy lubią wyruszać w nieznane.

Więcej informacji na temat rowerów elektrycznych znajdziesz w naszym przewodniku po e-bike'ach.