Bikepacking okiem ZielonegoF16, czyli plany i doświadczenie

Data aktualizacji: 21-07-2021

„Nic, tylko jeździć” to motto Bartka Oleńko, znanego w sieci pod pseudonimem ZielonyF16. Swoją rowerową przygodę rozpoczął na MTB, potem przesiadł się na szosę, aby ostatecznie większość czasu podróżować na gravelu. Jedną z jego największych zajawek są ultramaratony. Zdradza nam m.in.: o czym warto pamiętać przed startem i jak przygotować się do rozpoczęcia przygody z wymagającymi trasami.    

ZielonyF16 na trasie.fot. archiwum prywatneCentrumRowerowe.pl: Podróżujesz zarówno na rowerze szosowym, MTB, jak i gravelu. W jakich sytuacjach się najlepiej się sprawdzają? Co daje Ci każdy z rodzajów jazdy? Który z nich jest Twoim ulubionym?  

Zielony F16: Moje początki przygody z rowerami to przede wszystkim MTB. Pierwsze treningi, pierwsze zawody, pierwsze relacje video. Pomimo, że z sentymentem wspominam tamte czasy, to jednak ta odmiana kolarstwa już się trochę u mnie wypaliła.  

Rower szosowy pojawił się trochę później. Do teraz służy bardziej jako narzędzie treningowe. Nigdy nie byłem miłośnikiem cyferek, interwałów i reżimu treningowego. Jednak motywacja do tego, aby jeździć coraz dłuższe trasy w coraz szybszym tempie jest na tyle duża, że nawet trzymanie się planu daje sporo przyjemności i satysfakcji. Szosa to oczywiście ustawki szosowe. Zbierają wokół siebie najliczniejszą społeczność kolarską i mają swój niepowtarzalnym klimat.  

Gravel w tej chwili już całkowicie zastąpił MTB. Wraz ze zmianą pojawiły się długie trasy i ultramaratony. Każdy kolejny wyjazd, czy to na zawody ultra, czy tak po prostu, żeby pojeździć gdzieś z dala od domu, to za każdym razem nowa przygoda oraz nowe wyzwanie. Długie wypady dają poczucie wolności, relaksu i całkiem sporo czasu na przemyślenia. Pozwalają bardziej obcować z naturą, podziwiać zmieniający się krajobraz. Gravel jest najbardziej uniwersalnym wyborem. Chociaż to zawsze jakiś kompromis i nigdy nie zastąpi „górala”. Sprawdza się w innych warunkach i ma trochę inne zastosowanie.  

CR: Z naszymi rozmówcami poruszamy między innymi temat bikepackingu. Czy Twoim zdaniem zdaje on egzamin przy każdym rodzaju jazdy? Gdzie znajdujesz dla niego największe zastosowanie, a gdzie uważasz, że jest zbędny? Czy sam korzystasz z tej metody?  

Zielony F16: Moja pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy na temat bikepackingu, to wielotygodniowa wyprawa rowerowa z dala od cywilizacji. Wyjazd w całkowicie obce miejsce, gdzie jestem zdany tylko na siebie. Podróż, w której wszystko, co potrzebne, aby przeżyć mam przy sobie. Z drugiej strony wystarczy spakować w podsiodłowkę kilka niezbędnych drobiazgów, wsiąść na rower i ruszyć gdzieś przed siebie. Cieszyć się każdym kilometrem, nocując w agroturystyce, zatrzymując się na stacji paliw na hot doga. 

Pojęcie bikepackingu jest na tyle szerokie, że każdy może interpretować je na swój sposób. Od lat ludzie podróżowali po całym świecie na rowerach trekkingowych z przypiętymi sakwami po bokach. Obecnie zastąpiono je gravelami, sakwy torbami mocowanymi do ramy, a całość nazwano bikepackingiem. Bez względu na to, czy to będzie wyjazd na weekend, czy podróż życia, zawsze na pierwszym miejscu powinna być chęć odkrywania nowych miejsc i podążania poza utartymi szlakami. Bikepacking to tylko dodatek, który sprawi, że poruszanie się na rowerze będzie łatwe, szybkie i przyjemne.  

ZielonyF16 na jednej z tras.fot. archiwum prywatne

CR: Ulewy, burze i błoto charakteryzowały tegoroczny ultramaraton Gothica Trail, w którym brałeś udział. Co sprawia, że kolarze po takich wyczerpujących zawodach, chcą na nie wracać i sprawdzać się w kolejnych formatach? 

Zielony F16: Cały czas mnie to zastanawia. Kilkadziesiąt godzin jazdy rowerem w trudnych warunkach w błocie, deszczu, przy porywistym wietrze. Olbrzymie zmęczenie, nierzadko do granic możliwości. Przemoczone ubrania, wychłodzenie organizmu. Brak snu. Ultramaratony na pewno nie są dla każdego. Nie każdemu to się spodoba. Część uczestników rezygnuje już w trakcie zawodów, cześć nigdy więcej nie podejmie się podobnego wyzwania. Zostanie też grupa, która złapie bakcyla i nie będzie mogła się od nich oderwać, planując już kolejne starty zaraz po powrocie do domu.  

Podczas zawodów jesteśmy zdani tylko na siebie. Musimy zaplanować cały przejazd. Gdzie spać, co jeść, gdzie uzupełniać zapasy, jaką strategię przyjąć, jak rozłożyć siły. Trzeba przewidywać, planować, być gotowym na wszystko. Piękne widoki, krajobrazy, wschody i zachody słońca to nieodłączny element każdego ultramaratonu. Burze i ulewy tylko podkreślają charakter całej imprezy. Są kolejnym wyzwaniem, z którym trzeba się zmierzyć. Za każdym razem satysfakcja po ukończeniu oraz emocje towarzyszące od startu do mety na długo pozostają w pamięci. Jestem przekonany, że żadna inna forma rywalizacji nie daje tylu niezapomnianych wrażeń.  

Gothictrial - zdjęcie po ultramaratonie.fot. archiwum prywatneCR: Co Twoim zdaniem należy zrobić, w momencie stawienia się na starcie, żeby zniwelować stres oraz jak zadbać o to, aby chęć rywalizacji i szybkiego zbudowania przewagi nie przeważyła nad rozsądkiem, który podpowiada równomierne rozłożenie sił? 

Zielony F16: W ultramaratonach nie ma tak dużej presji na wynik. Poza ścisłą czołówką, która walczy o czas, większość startujących bardziej skupia się na przejechaniu trasy. Rywalizacja schodzi gdzieś na drugi plan. Na trasie łatwiej zauważyć pomiędzy zawodnikami pomoc, wsparcie i motywację do dalszej jazdy. 

Pojawiają się za to stresujące momenty podczas wyścigu, np.: brak sklepu, kiedy jest najbardziej potrzebny, utrata sygnału GPS w środku lasu, gdy zapadł zmrok czy rozładowanie się baterii w telefonie w momencie, gdy trzeba zacząć szukać noclegu. Nieprzewidywalność jest stałym elementem każdych zawodów. Świadomość ryzyka wystąpienia trudnych sytuacji pozwala łatwiej reagować, gdy takie się pojawią. Lekki stres niekiedy bywa pomocny. Pozwala zachować większą koncentrację, działa motywująco. Dodaje odwagi, pozwala szybciej podejmować decyzję. Dopóki emocje nie biorą góry nad rozsądkiem, może być czynnikiem wpływającym pozytywnie na przebieg zawodów. 

CR: Zwracasz dużą uwagę na kwestię żywienia podczas wyścigu. Na czas ultramartonu ustawiłeś sobie regularne powiadomienia, aby pamiętać o regularnym jedzeniu. Masz jeszcze jakieś rady dla początkujących, które sam chciałbyś usłyszeć przed swoim pierwszym startem? 

Zielony F16: Przed swoim pierwszym startem zapytałem doświadczonych zawodników o rady dla początkujących. Zaczynając od ścisłej czołówki polskiego ultra, przez bardziej doświadczonych, takich co jeżdżą ultra bardziej rekreacyjnie, kończąc na początkujących, świeżo po debiucie. Z odpowiedzi, które pojawiały się najczęściej to: jeść, pić, nie patrzeć na innych, trzymać swoje tempo, jeść, pić, jeść, pić. Tego bym się trzymał.  

Niestety w ultra nie ma utartych schematów, które sprawdziłyby się u każdego. Każdy organizm jest inny. Każdy ma inne zapotrzebowanie kaloryczne, inną tolerancja na zmęczenie, inne tempo jazdy. Czynników, które trzeba wziąć pod uwagę jest tak wiele, że poleganie na tym, co sprawdza się u kogoś może nie być najlepszym pomysłem.  

Jeśli ktoś chciałby się w jakiś sposób przygotować się do swojego pierwszego startu w ultramaratonie, to najlepiej przetestować na sobie wcześniej kilka możliwych wariantów. Ważne, aby poznać własne tempo jazdy, które jesteśmy w stanie utrzymać przez wiele godzin. Jeść to, co jemy zazwyczaj, pić tyle, ile pijemy zazwyczaj. Obserwacja własnego organizmu powinna być istotnym punktem. 

Jedna z tras obranych przez ZielonegoF16fot. archiwum prywatne 

CR: Jeżeli miałbyś wytypować TOP 10 rzeczy, które trzeba zabrać na ultramaraton to, co by to było?  

ZielonyF16: Dopiero zaczynam swoją przygodę z ultramaratonami i staram się tak wybierać zawody, aby każde kolejne różniły się między sobą długością trasy, przewyższeniami, ukształtowaniem terenu czy rodzajem nawierzchni. Jeżeli weźmiemy również pod uwagę pogodę, warunki atmosferyczne panujące na trasie, to w jaki sposób planujemy nocleg okaże się, że za każdym razem lista rzeczy do zabrania będzie zupełnie inna. Ostateczna wersja powstaje zazwyczaj na dzień przed startem.  

U mnie najlepiej sprawdza się zasada czym mniej tym lepiej, a wszystkie rzeczy, które „może się przyda” lepiej zostawić w domu. Cały czas testuje nowe rozwiązania, możliwości, taktykę i strategię na wyścig. Z każdym kolejnym startem wychodzi mi to coraz lepiej, są rzeczy które wprowadzam na stałe, są takie z których rezygnuje. Zabawa polega na tym, że cała przygoda z ultramaratonami to ciągły proces ulepszania, poprawiania, zmieniania i udoskonalania praktycznie każdego aspektu. Od tempa jazdy, przez planowanie postoju, doboru sprzętu czy odżywiania podczas wyścigu.  

Zielony F16 podczas postoju pije wodęfot. archiwum prywatneCR: Niektórzy twierdzą, że kolarstwo szosowe jest sportem ryzykownym, ponieważ rowerzyści rozwijają duże prędkości. Zgadzasz się z taką teorią? O czym należy pamiętać, chcąc zachować bezpieczeństwo? 

Zielony F16: Kolarstwo szosowe może być niebezpieczne z wielu względów. Poza dużymi prędkościami warto pamiętać o tym, że kolarze szosowi poruszają się po drogach publicznych i nie są jedynymi jej użytkownikami. Zagrożenie może stwarzać brak doświadczenia i umiejętności. Warto zwrócić uwagę na samą technikę jazdy na rowerze. Pokonywanie zakrętów, hamowanie, jazda w grupie, przewidywanie sytuacji na drodze, szybki czas reakcji, czy odpowiednie zachowanie, gdy dojdzie już do niebezpiecznego zdarzenia. 

Podczas jazdy w grupie duże znaczenie ma komunikacja pomiędzy rowerzystami. Odpowiednie sygnalizowanie zamiaru wykonania manewru, czy informowanie o potencjalnym zagrożeniu na drodze. Kask i korzystanie z oświetlenia nawet w ciągu dnia, znajomość przepisów ruchu drogowego oraz świadomość tego, że również inni użytkownicy mogą być sprawcą niebezpiecznego zdarzenia powinny być na stałe wpisane w pamięci każdego rowerzysty. 

CR: W jakich wyścigach chciałbyś wziąć udział w nadchodzącym czasie? 

Zielony F16: Ultramaratony cieszą się tak dużą popularnością, że planowanie startów najlepiej rozpoczynać z rocznym wyprzedzeniem. Na najbardziej popularne imprezy brakuje miejsc po kilku dniach od uruchomienia zapisów.  

Pomysł na to, żeby spróbować swoich sił w ultramaratonie pojawił się dość spontanicznie i początkowo zakładał tylko udział w Gothica Trail na Pomorzu Środkowym. Później równie spontanicznie pojawiła się Pyra Trail. Na koniec pozostanie jedna z edycji Szuter Master, która odbędzie się pod koniec lipca. Do największych imprez podchodzę z dużą pokorą i jeśli się zdecyduję wystartować, to chciałbym mieć pewność, że jestem dobrze przygotowany. Stąd moje najbliższe plany będą skupiać się na kolejnym sezonie. Imprezy, w których chciałbym wziąć udział to Wanoga Gravel, Gravel Attack, Poland Gravel Race i Great Lakes Gravel.  

Miejsce na odpoczynek. Widok na las.fot. archiwum prywatneCR: Prowadzisz kanał na YouTube z poradami dla rowerzystów – Zielony F16. Jak z Twojej perspektywy na przestrzeni ostatnich lat zmienił się poziom wiedzy na temat jazdy na rowerze wśród Polaków? Czy jesteśmy bardziej świadomymi odbiorcami?  

Zielony F16: Kolarstwo staje się coraz bardziej popularne. Zawodów z roku na rok przybywa. Listy startowe są zapełnione na wiele miesięcy przed zawodami. Przybywa rowerzystów, imprez, coraz więcej profili na Instagramie i Facebooku czy kanałów o tematyce rowerowej na Youtubie. Więcej osób jeździ rekreacyjnie, więcej osób się ściga. Na pewno wzrosła świadomość Polaków, jeśli chodzi o zdrowy i aktywny tryb życia, uprawianie sportu oraz racjonalne odżywianie.  

W swoich filmach poruszam często szeroko rozumiane zagadnienia około rowerowe, ale to jest raczej tylko mój punkt widzenia. Prawdziwa baza wiedzy pojawia się w komentarzach. Porady, wskazówki, doświadczenia i przykłady z życia wzięte. Zawsze dowiaduję się czegoś nowego i z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie - zarówno początkujący, jak i bardziej doświadczeni rowerzyści. W ten sposób tworzy się bardziej świadoma społeczność kolarska, a wiedza jest coraz łatwiej dostępna. 

ZielonyF16 na rowerze.fot. archiwum prywatne
Zielonego F16 znajdziesz na Facebooku @zielonyf16, Instagramie i kanale YouTube. 


Niniejszy wywiad to część cyklu rozmów z miłośnikami dwóch kółek, którzy decydują się na wymagające, wielodniowe wyprawy. Pytamy profesjonalnych sportowców i popularnych amatorów o to, co jest dla nich najważniejsze w jeździe na rowerze. Poruszamy temat popularnego bikepackingu. Dociekamy, jakie 10 przedmiotów musi koniecznie znaleźć się w ich bagażu przed każdą wyprawą. Szukamy inspiracji, odkrywamy tajniki różnych dyscyplin, pytamy o plany oraz najciekawsze przygody. 

)