Bikepacking okiem Coffee Tea Trip, czyli rowerowe podróże z pupilem

Data aktualizacji: 23-07-2021

Duet Coffee Tea Trip, czyli Wojtek i Kora, pochodzi z Zielonej Góry. Kochają rowerowe wyprawy oraz dobrą kawę i herbatę parzone w terenie. Podróżują wspólnie z czworonogiem – Kierdą. Z Wojtkiem Walochem rozmawiamy o tym, co jest dla nich ważne w bikepackingu, o czym warto pamiętać, jak podróżować w tandemie oraz przygotować się do wypraw ze zwierzęciem. 

Coffee Tea Trip w hamakach.fot. archiwum prywatneCentrumRowerowe.pl: Zacznijmy od konkretów. Wybieracie kawę czy herbatę?  

Wojciech Waloch: Zdecydowanie kawa. Cały proces od wyboru ziaren poprzez parzenie, zmianę smaku wraz z temperaturą. Bardzo nam to przypasowało. Co nie znaczy, że unikamy herbat. Herbata zazwyczaj pojawia się u nas wieczorem przed ucieczką do śpiwora, gdy aparat już nie bardzo ogarnia światło, dlatego nie pojawia się zbyt często na zdjęciach. ;) 

CR: Kawa to chyba najpopularniejszy wśród kolarzy napój. Jaki rodzaj i sposób parzenia najlepiej sprawdza się w najbardziej ekstremalnych okolicznościach rowerowych?  

WW: Nie wiem, czy nasze rowerowe przygody można nazwać ekstremalnymi. U nas najlepiej sprawdzają się metody przelewowe. Pozwalają jednorazowo zaparzyć większą ilość kawy, co przydaje się, gdy jedziemy w kilka osób i chce się zrobić komuś niespodziankę z samego rana w postaci kubka ciepłej kawy.  

Parzenie kawy w plenerze.fot. archiwum prywatneCR: Odbyliście już wiele bikepackingowych wypraw. Co interesującego jest w tej formie podróżowania, że przekonuje ona do siebie coraz większe rzesze turystów? Dlaczego Wy decydujecie się na tego typu podróże?  

WW: Najbardziej odpowiada nam poczucie wolności. Wszystko, czego potrzebujemy mamy ze sobą. Nie trzeba szukać żadnych hoteli, pól kempingowych itp. Trasa jest z grubsza zaplanowana, miejsce docelowe też, ale co się stanie po drodze, gdzie będziemy spać, czy zatrzymamy się gdzieś na dłużej pomijając inne miejsca to zależy tylko od nas. Jest tylko jedna zasada, przed 18:00 trzeba ogarnąć sklep i zakupy na śniadanie. No, chyba, że jedziemy już wyposażeni w prowiant, ale zazwyczaj przy dłuższych wycieczkach kupujemy w lokalnych sklepach. 

Rower stojący przy lesie w drzewie.fot. archiwum prywatneCR: Na logo kanału na Instagramie wybraliście postać Waszego psa - Kierdy. Jest pełnoprawną uczestniczką wypraw, która drogę pokonuje w dostosowanym do jej potrzeb plecaku. Jak wygląda podróż na rowerze z psem? 

WW: Nasze wycieczki z Kierdą dzielą się na dwa etapy. Przyjemny dla nas i dla niej, czyli biegnie sobie mniej lub bardziej spokojnie obok roweru. I drugi, mniej przyjemny, bo trzeba ją mieć na plecach. Nie waży dużo, ok. 10kg, ale po pewnym czasie staję się to uciążliwe.  

CR: O czym trzeba pamiętać podróżując ze zwierzakiem? 

WW: Trzeba pamiętać o tym, by cały czas obserwować swojego psiego kumpla. Niestety, nie powie nam, kiedy ma dość i że czas na plecak. Wręcz przeciwnie będzie starał się cały czas nadążyć za nami mimo zmęczenia, co może być dla niego niebezpieczne. Pamiętać też trzeba o przygotowaniu psich łapek. Gdy będziemy sporo jeździć po ścieżkach asfaltowych lub betonowych, dobrze jest zaopatrzyć się w specjalne buty, by nie zdarł sobie opuszków. Zabierać też trzeba dużo więcej wody. W ciepłe dni należy często dawać pić i schładzać. Gdy zabieramy psa na biwak, oczywiście trzeba zabrać też psie jedzenie. 

Pies pijący z miski podróżnej.
fot. archiwum prywatne
 

 CR: Czy każdy czworonożny przyjaciel nadaje się do zabrania na rowerową wycieczkę?  

WW: Ciężko powiedzieć. Dużo zależy od charakteru psa, czy taki sposób podróżowania mu będzie odpowiadał. Może być tak, że trzeba będzie kupić przyczepkę, bo nie będzie mieścił się do plecaka, albo cały czas wieźć go w plecaku, bo nie będzie w stanie nadążyć. Warto pójść do weterynarza i zapytać, czy nie ma żadnych przeciwskazań. 

CR: Jak należy przygotować pupila do podróży? 

WW: Wszystko powoli. Najpierw spokojne spacery przy rowerze, bez jazdy, by oswoił się z maszyną. Potem powolne jazdy trzymając smycz w ręku, aby w razie czego puścić psa wolno, by nas nie pociągnął np. za kotem. Z czasem zwiększamy tempo i jak widzimy że już załapał, można zacząć przyczepiać go do roweru lub do swojego pasa. Warto pamiętać, że nie można korzystać wtedy z obroży, tylko z uprzęży lub specjalnych szelek. Dobrze sprawdzi się też smycz z lekką amortyzacją, aby stłumić ewentualne szarpnięcia. 

Pies czekający na jedzenie.fot. archiwum prywatne

CR: Jeżeli mielibyście wybrać TOP10 rzeczy, które koniecznie musicie zabrać ze sobą na każdą bikepackingową wyprawę, uwzględniając fakt, że zabieracie ze sobą psa, to co by to było? 

WW: W Top 10 zmieścilibyśmy chyba cały nasz sprzęt. Na pewno: 

  • dużo wody 
  • sprzęt do spania 
  • garnek 
  • drip. 

Natomiast jeżeli chodzi o wyposażenie dla psa to warto zabrać: 

  • dwie psie miski: na karmę i picie (są dostępne lekkie składane) 
  • odpowiednią ilość psiej karmy 
  • koc dla pupila (Kierda mimo prób, jednak ostatecznie woli spać na ziemi przykryta swoim kocem)
  • obrożę przeciwko kleszczom (chyba że pies jest zakropiony przeciwko tego typu niespodziankom) 
  • dłuuuuugą smycz, jeśli pies lubi uciekać za zwierzakami. Będzie mógł swobodnie wędrować po obozowisku, ale na dłuższe wyprawy tylko z nami. Rowerzysta w jesiennym plenerze.fot. archiwum prywatne 

CR: W Waszym rodzinnym mieście – Zielonej Górze – jeździliście na tandemie. To jednoślad, który obecnie traci na popularności. Jak wygląda specyfika takiej jazdy? O czym trzeba pamiętać i jak się zgrać?  

WW: Nie wiemy, czy aż tak tracą na popularności. W naszym mieście tandemowe rowery miejskie cieszą się sporą popularnością, zwłaszcza wśród młodych.  

Najważniejsza jest komunikacja. Każde zwolnienie, skręt, przyspieszenie, zatrzymanie trzeba konsultować z wyprzedzeniem. Wtedy unikamy szarpnięć niepotrzebnych strachów u drugiej osoby. Z czasem dochodzi się do wprawy. 

CR: Na naszym blogu znaleźć można zbiór tras rowerowych z całej Polski. Jakie trasy Wy polecilibyście w Waszym regionie, czyli okolicach Zielonej Góry?  

WW: Ciężko wybrać jedną trasę. W ostatnim czasie powstało bardzo dużo ścieżek łączących okoliczne mniejsze miejscowości z Zieloną Górą. Jest też dużo dobrych leśnych dróg. Polecamy odwiedzić centrum informacji turystycznej i zaopatrzyć się w specjalnie wydaną mapę z drogami rowerowymi. Ze swojej strony możemy polecić przejażdżkę po Lesie Odrzańskim, wycieczkę do pałacu w Zatoniu, jeśli chodzi o niedalekie wycieczki oraz ulubiony Łagów Lubuski dla bardziej ambitnych. 

Rowerzysta podróżujący z psem.fot. archiwum prywatne

 

Więcej o wyprawach Coffe Tea Trip znajdziesz na Facebooku @coffeteatrip oraz na autorskim blogu www.coffeeteatrip.blogspot.com 

Niniejszy wywiad to część cyklu rozmów z miłośnikami dwóch kółek, którzy decydują się na wymagające, wielodniowe wyprawy. Pytamy profesjonalnych sportowców i popularnych amatorów o to, co jest dla nich najważniejsze w jeździe na rowerze. Poruszamy temat popularnego bikepackingu. Dociekamy, jakie 10 przedmiotów musi koniecznie znaleźć się w ich bagażu przed każdą wyprawą. Szukamy inspiracji, odkrywamy tajniki różnych dyscyplin, pytamy o plany oraz najciekawsze przygody.  

 

)