Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Gdy kieszenie koszulki rowerowej pękają w szwach, a małe torby przestają mieścić ekwipunek na cały dzień w trasie, czas sięgnąć po pojemny plecak. Postawiłam na model Deuter Attack 16, mając pełną świadomość jego typowo górskiego przeznaczenia i obecności zintegrowanego protektora kręgosłupa. Szybko okazało się jednak, że ten sprzęt świetnie sprawdza się również w rekreacyjnej turystyce crossowej. Aby mieć pełne poczucie bezpieczeństwa, nauczona doświadczeniem, testowałam do niego apteczkę Deuter First Aid Kit. Taki zestaw towarzyszył moim przejażdżkom przez dwa miesiące.

Czas trwania testu: 2 miesiące.
Intensywność użytkowania: weekendowe pętle po miejscowym lesie, dojazdy do pracy i kilkugodzinne wyprawy turystyczne.
Przebieg: ok. 400 km na nawierzchniach obejmujących głównie drogi leśne i ścieżki, sporadycznie asfalt i szutry.
Pora roku i warunki pogodowe: pełnia lata; temperatury od 14°C w chłodne poranki do 31°C w upalne popołudnia, jazda w słońcu i w trakcie przelotnych opadów deszczu.
Rower: Oxfeld Cyclone 3.0.
Mam w domu plecak Deuter Race 12, więc potrzebowałam czegoś większego. Kiedy zobaczyłam na żywo Attack 16 po raz pierwszy, od razu pomyślałam, że jest dla mnie po prostu za duży. Dodatkowo etykieta z zalecanym wzrostem użytkownika mnie zaniepokoiła – w końcu jestem niższa, niż przewidują wytyczne producenta, więc obawiałam się kompletnej katastrofy. Pomyślałam, że na moich plecach powstanie prześmiewczy efekt jak z przyszłowiowym rowerem po starszym bracie i całość będzie wyglądała przytłaczająco. Nic z tych rzeczy! Po założeniu plecaka i wyregulowaniu pasków okazało się, że wcale nie wygląda na za duży, a leży świetnie. Masa rozkłada się zaskakująco dobrze, a system nośny Airstripes z piankowymi panelami dopasowuje się bardzo naturalnie. Plecak spoczywa niezwykle stabilnie, nie podbija na wybojach i nie przesuwa się podczas dynamicznego pedałowania. Szeroki, wyprofilowany pas biodrowy i pas piersiowy gwarantują wzorową stabilność całego ładunku. Moje początkowe obawy szybko zostały rozwiane.
Biorąc Deuter Attack 16 do ręki, od razu zwróciłam uwagę na wyrazistą strukturę materiału 150D PA Dobby. Plecak waży bez wyposażenia ponad 1,5 kg, co wyraźnie czuć w dłoni z powodu wbudowanego modułu ochronnego. Wydaje się, jakby był już spakowany, a tu w środku nic nie ma.
Główna komora zapinana na szeroki zamek obwodowy zapewnia największą przestrzeń ładunkową w całym plecaku. W jej wnętrzu umieszczono dedykowaną przegrodę na system hydracyjny z bukłakiem o pojemności do 3 litrów i specjalną kieszeń na wyjmowany protektor kręgosłupa SAS-TEC. Tuż przed nią znajduje się komora warsztatowa z organizatorem, w której przewidziano uchwyt na pompkę rowerową, klips na klucze, siatkową kieszonkę zapinaną na zamek i przegródkę na cenne przedmioty.

Na samym szczycie plecaka zaprojektowano wyściełaną miękkim polarem kieszeń na gogle lub okulary, chroniącą soczewki przed zarysowaniem. Z niej korzystam dość często na długich postojach, a na krótkich, okulary chowałam w pętelkę zlokalizowaną na szelce. Płetwy pasa biodrowego wyposażono w dodatkowe kieszonki na podręczne przekąski, a w dyskretnym schowku na samym spodzie umieszczono pokrowiec przeciwdeszczowy.
Z kolei na przodzie znajdują się ponadto dyskretne pętle i paski troczące, które służą do wygodnego mocowania kasku – zarówno klasycznego, jak i full-face – oraz ochraniaczy na kolana czy łokcie. To bardzo praktyczne rozwiązanie na postojach, które pozwala przypiąć sprzęt na zewnątrz bez zajmowania miejsca wewnątrz komór. Z ciekawości przypięłam swojego Limara, żeby zobaczyć, jak to działa. Dość intuicyjnie przekłada się linki przez otwory i zaczepia spinkami. Są też elementy odblaskowe zwiększające widoczność na drodze.

Główna tkanina poliamidowa charakteryzuje się wysoką odpornością na przetarcia. Konstrukcja, jak wskazuje producent, została wykonana bez użycia szkodliwych związków PFAS. Podczas letniego deszczu fabryczna impregnacja DWR skutecznie odpychała kropelki wody przez pierwszych kilkadziesiąt minut jazdy. Na dłuższą ulewę wykorzystałam dołączony pokrowiec przeciwdeszczowy i dał on radę. Wnętrze było suche, a o to przecież chodzi.
Panels Airstripes sprawnie redukują powierzchnię styku z ciałem. Centralny kanał wentylacyjny odprowadza nagromadzone ciepło. Przy pełnym słońcu i temperaturze sięgającej 30°C plecy pod plecakiem i tak się pocą, co jest nieuniknione przy mocno przylegającym systemie nośnym.
Podczas kilkugodzinnych tras na rowerze najbardziej doceniłam pracę pasów nośnych. Szeroki pas biodrowy z bocznymi płetwami przejmuje znaczny ciężar z barków. Pas piersiowy z regulacją wysokości zapobiega zsuwaniu się szelek. Umieszczony na nim gwizdek traktowałam bardziej jako ciekawy gadżet i na szczęście nie musiałam go używać na poważnie. Dużym plusem są wyprofilowane szelki, które wykończono miękkimi krawędziami. Czasami woziłam ze sobą ok. 2 kg ekwipunku i napojów, a paski nie wpijały się w ramiona.

W plecaku znajdziemy dwie duże komory, ale to komora tylna jest zauważalnie szersza. Gdy zapakowałam ją ubraniami, jedzeniem i akcesoriami na całodniową wycieczkę, zabierała ona przestrzeń przedniej komorze. W efekcie ta z przodu mieściła już tylko płaskie przedmioty: zapasową dętkę, małą pompkę, multitool i małe zapięcie. Wciśnięcie tam grubszych rzeczy stawało się niemożliwe. Kolejny minus ujawniał się podczas postojów. Zapakowany plecak postawiony na ziemi czy oparty o coś bardzo często zsuwał się, a potem przewracał.
Trzecia kwestia to wbudowany protektor kręgosłupa SAS-TEC / RE ZRO. Do mojej rekreacyjnej i turystycznej jazdy na rowerze crossowym protektor okazał się po prostu zbędny. Przejechałam się w nim, jednak jego dodatkowa waga przeszkadzała mi w codziennym użytkowaniu. Wierzę jednak, że u osób jeżdżących dynamicznie w trudnym terenie górskim taka ochrona ma swoje pełne uzasadnienie. I ostatni dla mnie mankament, to brak bocznych przegródek, np. na bidon. Przyzwyczajona użytkowaniem Race 12, w którym boczne przegródki są głębokie i rozciągliwe, mocno odczułam ich nieobecność. W Attack 16 boki są całkowicie gładkie, co producent pewnie uzasadnia górskim przeznaczeniem plecaka i nastawieniem na jazdę z bukłakiem.
Apteczka Deuter First Aid Kit to wyjątkowo poręczny pakunek o masie 300 g, uszyty z trwałego materiału 210D PA. Trzyczęściowy układ rozkładania po odpięciu zamka błyskawicznego zapewnia błyskawiczny i czytelny podgląd na pełne wyposażenie medyczne. Wszystko było ładnie poukładane i miało swoje miejsce.
Byłam wręcz zdziwiona, że jak na tak poręczną torbę, w środku zmieszczono całkiem sporo rzeczy. Jej obecność w plecaku pozwalała mi po prostu spokojnie jeździć – nauczona przykrym doświadczeniem z przeszłości, kiedy byłam świadkiem upadku na rowerze, nie miałam przy sobie dosłownie nic: ani plastra, ani gazika i nie było z czego skorzystać na szlaku. Teraz doceniam ten komfort psychiczny i na dłuższe wypady nie rozstaję się zgodnie z myślą, że przezorny zawsze ubezpieczony.

Wewnątrz znajduje się starannie dobrany zestaw pierwszej pomocy, w tym dwa sterylne kompresy opatrunkowe (rozmiar M i L), bandaże z gazy, chusta trójkątna, 20-częściowy komplet plastrów, taśma przylepna, metalowe nożyczki ze stali nierdzewnej, pęseta, folia NRC, rękawice lateksowe, gwizdek sygnalizacyjny oraz instrukcja SOS. Deuter oddaje więc do dyspozycji najpotrzebniejsze przedmioty, które doskonale wpisują się w doraźną pierwszą pomoc.

Do samej jakości uszycia i doboru materiałów medycznych nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Jedyną cechą, o której warto pamiętać, jest organizacja wnętrza. Po wyjęciu wyposażenia ze środka należy spakować je bardzo precyzyjnie według fabrycznego układu, gdyż w przeciwnym razie kolejne domknięcie zamka błyskawicznego wymaga użycia siły i ponownego układania wnętrza.

Deuter Attack 16 – ocena: 8.5/10
Zalety:
Pancerna jakość wykonania i trwałe materiały.
Mnóstwo praktycznych miejsc do schowania drobiazgów.
Niezwykle stabilny pas biodrowy i piersiowy – plecak doskonale leżał na plecach i nie przesuwał się w trakcie jazdy.
Wyjmowany protektor kręgosłupa z certyfikatem bezpieczeństwa.
Idealny nie tylko do MTB, ale też innych dyscyplin rowerowych.
Wady:
Szersza komora główna zabiera miejsce przedniej komorze (przód mieści wtedy jedynie płaskie akcesoria).
Zapakowany plecak postawiony na ziemi zsuwa się i przewraca.
Dodatkowa waga protektora zbędna przy rekreacyjnej jeździe crossowej.
Nie ma bocznych przegród np. na dodatkowy bidon.
Deuter First Aid Kit – ocena: 10/10
Zalety:
Bardzo bogate i kompletne wyposażenie medyczne.
Kompaktowe wymiary (12 x 18 x 6 cm) oraz niska masa 300 g.
Trwały materiał pokrowca i wysoka jakość wykonania.
Wady:
Po rozpakowaniu zawartości wymaga bardzo precyzyjnego ponownego złożenia, aby sprawnie zapiąć zamek.