Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Czy rower, któremu producent nadaje etykietę „Race Climbera” ma sens tam, gdzie kultowym podjazdem jest górka o długości niespełna jednego kilometra i średnim nachyleniu 8,9%? Przez tygodnie lata przejechałem na Felcie FR Advanced 105 Di2 około 500 km po okolicach Bydgoszczy. To nie moje pierwsze rodeo z rowerami tego amerykańskiego producenta – FR cały czas porównywałem moją codzienną szosą – Feltem AR. Dzięki temu znam różnice w geometrii, sztywności i komforcie między serią AR (aero) a FR (all-round race) nie z katalogów, ale z własnych doświadczeń.

Czas trwania: 4 tygodnie (sierpień 2026)
Intensywność: trasy po 40-60 km
Przebieg: około 500 km
Pora roku i warunki: sierpień, pełnia lata
Teren: okolice Bydgoszczy – płaski trasy z krótkimi podjazdami
Sprzęt: Felt FR Advanced 105 Di2, rozmiar 54
Punkt odniesienia: mój stary Felt AR (2022) rozmiar 56 – mechaniczne Shimano 105 2x11, aluminiowe koła, opony zmienione z fabrycznych 25 na 28 mm
Felt nazywa FR-a swoim flagowym rowerem do wszystkiego: ma podjeżdżać, zjeżdżać, sprintować i spokojnie kręcić kilometry. W katalogu trafił do szufladki „Race Climber”, więc celuje w ludzi jeżdżących w góry albo mieszkających tam, gdzie płasko bywa rzadko. Mieszkam w Bydgoszczy, więc od początku wiedziałem, że tę obietnicę sprawdzę najwyżej w połowie.
Obecny FR to czwarta generacja modelu. Rama to klasyczny podwójny trójkąt bez aerodynamicznych ozdobników, z wewnętrznym prowadzeniem przewodów i widelcem o rurze sterowej w kształcie litery D. Producent zapewnia, że wszystkie wersje, od mechanicznego 105 po Dura-Ace Di2, mają ten sam karbon, a rama w rozmiarze 51 waży poniżej 900 g. Kupując wersję Advanced, nie dostajemy więc gorszej ramy, tylko skromniejszy osprzęt wokół niej.
Gdybym miał opisać ten rower trzema słowami po pierwszym tygodniu, byłyby to: zwarty, zwrotny i zrywny. Reaguje na każde mocniejsze naciśnięcie pedału, chętnie zmienia kierunek i nie ma w nim nic leniwego. Sklep podaje masę ok. 8,2 kg; sam roweru nie ważyłem.
Za 11 799 zł (cena w chwili pisania) dostajemy tę ramę, elektroniczne Shimano 105 Di2 2x12, podstawowe karbonowe koła, opony 28 mm oraz hak w standardzie UDH. To rozsądny zestaw do amatorskiego ścigania, do codziennych treningów i do weekendowych ustawek ze znajomymi. Nie można mu odmówić niczego, czego należałoby oczekiwać od szosy typu all-round – jest lekki, szybki oraz bardzo dobry na podjazdach.

Sklep zaleca rozmiar 54 dla osób mających 173-178 cm, a 56 dla 177-183 cm. Moje niecałe 180 cm leży dokładnie na granicy, dlatego FR-a testowałem w 54, a mój AR ma 56 – i na obu siedzi mi się dobrze. Przy takim wzroście wybór rozmiaru to bardziej kwestia przyzwyczajenia i fittingu niż lepszego czy gorszego dopasowania.
Szybki wygląd w geometrię roweru wyjaśnia skąd wrażenie kompaktowości ramy. FR w rozmiarze 54 ma stack 546 mm i reach 385 mm, a mój AR w 56 – 561 i 394 mm. Kierownica jest więc o 15 mm niżej i o 9 mm bliżej, a rozstaw osi krótszy o 6 mm (982 wobec 988 mm). Na co dzień czuć to jako rower „pod sobą”, łatwy do rzucania na boki przy jeździe na stojąco.
W tych samych rozmiarach FR 54 i AR 54 różnią się o kilka milimetrów (stack 546 wobec 539 mm, reach 385 wobec 383 mm), więc oba są pomyślane jako szosy wyścigowe o bardzo podobnej pozycji. FR w 56 (stack 567, reach 390 mm) to niemal kopia pozycji z mojego AR. Gdybym chciał przesiąść się bez żadnych zmian w ustawieniach, wziąłbym 56.

Za zwrotność odpowiada też krótki tył (408 mm) i rozstaw osi 982 mm. Kąt główki 72,6° i spory jak na szosę offset (ok. 59 mm przy oponach 28 mm) mają z kolei trzymać rower w ryzach przy prędkości. Nie jestem inżynierem, ale to zgadza się z moim odczuciem: FR jest zwrotniejszy, ale mniej stabilny niż AR.
Osobom na granicy rozmiarów pomoże kokpit: wersja Advanced ma klasyczną kierownicę i osobny mostek, a nie zintegrowany kokpit. Zmiana mostka o centymetr to kilkadziesiąt minut w serwisie i niewielki wydatek, a nie wymiana całego karbonowego (i trudnodostępnego) kokpitu.
Felt obiecuje ramę sztywną tam, gdzie trzeba i moje pierwsze wrażenia z jazdy to potwierdzają. Przy stanięciu w korbach FR zbiera się z miejsca szybciej niż mój AR. Szczególnie dobrze dało się to odczuć na pagórkach w dolinie Wisły – rower wręcz zachęca, aby powalczyć o PR-kę na Stravie.
Nie miałem okazji – niestety – sprawdzić go na prawdziwych podjazdach. Z całego „Race Climbera” sprawdziłem więc osiągi na krótkich ściankach, a nie na parokilometrowych wspinaczkach. Na zjazdach rower był przewidywalny, ale do serpentyn, którymi chwali się producent, kujawskim drogom daleko.

Największym zaskoczeniem były wrażenia z jazdy. FR wydaje mi się sztywniejszy niż AR, choć to AR jest teoretycznie bardziej sportowym i mniej uniwersalnym rowerem. Na połatanym asfalcie FR przekazuje w siodło i ręce więcej drobnych nierówności.
Skąd ta różnica? Może z bardziej zwartej ramy, może z innego układu włókien. Mam jeszcze jedną hipotezę: AR, na którym jeżdżę, ma dzieloną sztycę aero pracującą jak resor, osadzoną w gumowej tulei. Przy premierze w 2020 roku Felt chwalił się, że ugina się ponad dwa razy bardziej niż w poprzedniku. FR ma zwykłą, okrągłą sztycę 27,2 mm i ramę projektowaną z myślą o sztywności.
Mój AR jeździ w tańszej specyfikacji: mechaniczne 105 2x11, aluminiowe koła i fabryczne opony 25 mm, które już wymieniłem na 28. Miesiąc na FR-ze dał mi więc rzadką okazję, żeby sprawdzić, za jaki osprzęt naprawdę warto dopłacić.
Pierwszy raz jeździłem dłużej na elektronice Shimano i różnica to niebo a ziemia. Zmiana biegów jest szybka, precyzyjna i cicha, a kultura pracy całego napędu stoi wyżej niż w mechanice. Regulacja też jest prostsza, bo nie ma linek, które się rozciągają i brudzą w pancerzach.
Klamkomanetki łączą się z przerzutkami bezprzewodowo, a przerzutki zasila bateria schowana w ramie, ładowana przez port na tylnej przerzutce. O ładowaniu trzeba pamiętać przed dłuższym wypadem i to jedyny nowy obowiązek. Zakres 50/34 z kasetą 11-34 to przełożenia, z którymi pojechałbym w góry bez strachu; w okolicach Bydgoszczy to raczej zapas. Hamulce to hydrauliczne 105 z tarczami 160/140 mm, standard tej półki.
Do mechaniki na AR-ze wróciłem bardzo niechętnie i od tamtej pory myślę o napędzie elektronicznym – Di2 albo AXS. Gdybym w tym rowerze miał dopłacić tylko do jednej rzeczy, byłaby to właśnie ta.

FR wyjeżdża ze sklepu na oponach Vittoria Rubino Pro IV 700×28c, a producent deklaruje prześwit do 30 mm. W szosie zasada jest prosta: im szersze, tym lepsze, oczywiście w granicach rozsądku – do 700x32c. Na AR-ze pozbyłem się fabrycznych 25 mm i nie żałuję ani trochę.
Różnicę między 25 a 28 mm czuć w stabilności, przyczepności i komforcie na nierównościach. Szersza opona daje też więcej swobody w doborze ciśnienia, a przy odpowiednio niższym ciśnieniu nie toczy się gorzej. Kto chce to dopracować, niech zajrzy do naszego kalkulatora ciśnienia w oponach.
Testowałem na fabrycznych dętkach i sam na co dzień też na nich jeżdżę. Koła są jednak tubeless ready i zdecydowanie warto skorzystać z tej opcji.

W zestawie są karbonowe Reynolds AR41 DB z obręczami o wysokości 41 mm. Na pewno są o kilkaset gramów lżejsze od aluminiowych kół z mojego AR. Według informacji, jakie udało mi się znaleźć te pierwsze ważą 1950 g, a drugie 1630 g. Carbonowe są również na pewno dużo sztywniejsze (co czuć podczas jazdy), ale różnica we wrażeniach z jazdy była zdecydowanie mniejsza niż się spodziewałem. Nie poczułem szoku. Może przy dużo lżejszych obręczach albo wysokim stożku byłym bardziej urzeczony carbonowymi obręczami. Miło, że w tej cenie są karbonowe, ale dla mnie to przyjemny dodatek, a nie powód do zakupu.

Rama jest według producenta identyczna jak w topowych wersjach, więc FR Advanced to dobra baza do rozbudowy. Nic nie wymaga wymiany od razu, a kolejność ewentualnych zmian po miesiącu jazdy wygląda u mnie tak:
W tej samej rodzinie jest jeszcze FR Expert 105 Di2. Ma ten sam napęd i te same koła, a różni się głównie zintegrowanym karbonowym kokpitem, za który w chwili pisania trzeba dopłacić 2000 zł. Wygląda efektowniej i ma lepiej ciąć powietrze. Ja wolałbym te pieniądze wydać na coś innego, ale estetom się nie dziwię.
Hak przerzutki w standardzie UDH to drobiazg, który docenia się dopiero po upadku albo w podróży. Zamiennik dostanie się w każdym porządniejszym serwisie, bez szukania haka do konkretnego modelu ramy.
W skrócie: FR to lekki wyścigowiec do wszystkiego, VR – wygodna szosa na długie dystanse i lżejszy szuter, AR – rower aero na płaskie i szybkie trasy. Geometrię najłatwiej porównać w jednym rozmiarze, więc zebrałem dane dla 54.
| Model (rozmiar 54) | Charakter | Stack (mm) | Reach (mm) | Długość główki ramy (mm) | Baza kół (mm) | Maks. opona (mm) |
|---|---|---|---|---|---|---|
FR (od 2024) | wyścigowy all-rounder | 546 | 385 | 135 | 982 | 30 |
VR (od 2024) | endurance / all-road | 576 | 378 | 160 | 999 | 38 |
AR (2020-2025) | aero | 539 | 383 | 130 | 980 | 30 |
Lekka rama, wysoka sztywność i zwarta geometria. To rower na podjazdy, ataki, ustawki i amatorskie wyścigi, który na płaskim też jedzie szybko, tylko bez aerodynamicznej przewagi AR. Prześwit 30 mm wystarcza na asfalt, ale nie zaprasza na szuter.
W 2024 roku VR dostał prześwit do 38 mm i z klasycznej szosy endurance zrobił się rowerem all-road. W rozmiarze 54 kierownica jest o 30 mm wyżej i o 7 mm bliżej niż w FR, a rozstaw osi dłuższy o 17 mm. Efekt to wyprostowana pozycja i spokojniejsze prowadzenie. Sam do szutrów mam osobny rower (Felt Broam), ale kto chce jednej maszyny na asfalt i ubite drogi, powinien zacząć od VR-a.
AR, na którym jeżdżę, to generacja z 2020 roku: tylko hamulce tarczowe, prześwit 28 mm i wspomniana sprężysta sztyca. Pozycja jest niemal taka jak w FR, różnica tkwi w profilach rur, które mają ciąć powietrze, i w nieco wyższej masie. To wybór na płaskie, wietrzne trasy i długie solowe ataki.
W marcu 2026 roku Felt pokazał następcę, NEXAR („Next AR”). Producent deklaruje 5% mniejszy opór od AR i 6,48 kg w topowej wersji w rozmiarze 54. Starsze AR-y wciąż są w sprzedaży, a obok nich NEXAR Race 105 Di2. Pełną ofertę znajdziecie w kategorii rowery szosowe Felt.

Gdybym mieszkał na południu kraju, brałbym FR-a bez zastanowienia. Na północy, przy wietrze hulającym po polach, zostaję przy AR – choć Di2 chętnie bym mu z FR-a podkradł.
FR Advanced 105 Di2 to rower dla kogoś, kto chce jeździć szybko i lubi, gdy rower jest bardzo reaktywny.
Polecam go, jeśli:
Rozejrzałbym się za czymś innym, jeśli:
Zalety
Wady
Werdykt
FR Advanced 105 Di2 to szybka, lekka i sztywna szosa z najlepszą możliwą dopłatą w zestawie, czyli elektroniką Shimano. Punkty tracę za komfort, który na dłuższych trasach trzeba będzie dokupić w oponach, i za ciasny jak na 2026 rok prześwit. Na moich płaskich Kujawach zostaję przy AR, ale rozumiem, dlaczego Felt nazywa FR-a swoim flagowcem.
Ocena: 8/10
FR to duchowy następca serii F, na której ekipa Garmin-Slipstream startowała w Tour de France. W 2009 roku Bradley Wiggins ukończył Wielką Pętlę na czwartym miejscu – po latach, po wykreśleniu Armstronga, przesuniętym na trzecie. Jechał na Felcie F1 SL z ramą ważącą około 900 g i z elektronicznym Di2, wtedy jeszcze nowinką, z której skorzystały wyłącznie wybrane ekipy.