Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Solidna ochrona wzroku na rowerze kojarzy się z wydatkiem kilkuset złotych, a do propozycji budżetowych z reguły podchodzi się bez wielkich oczekiwań. Ja wychodzę z założenia, że wysoka cena wcale nie jest wyznacznikiem jakości i nigdy z góry nie skreślam tańszych opcji. Kiedy więc w moje ręce trafiły okulary EYEN Sharp – wycenione na niespełna 160 zł – z dużą chęcią i ciekawością zabrałam je na testy. Chciałam na własnej skórze sprawdzić, czy ten model z jednoczęściową soczewką i deklarowaną polaryzacją obroni się w praktyce.

Czas trwania testu: 3 miesiące.
Intensywność użytkowania: przejażdżki po pracy, dojazdy miejskie.
Przebieg: ok. 300 km.
Pora roku: środek lata i początek jesieni.
Rower: Oxfeld Cyclone 3.0.
Pierwsze wrażenie po wyjęciu okularów z etui wypada zaskakująco korzystnie. Jednoczęściowa, lustrzana soczewka z filtrem UV 400 nadaje im nowoczesnego, sportowego charakteru i sprawia, że krawędzie ramek nie wchodzą w pole widzenia podczas pochylenia nad kierownicą. Trzecia kategoria przyciemnienia (przepuszczalność 8–18% światła) i warstwa polaryzacyjna – do nich jeszcze przejdziemy.
Duże brawa należą się za elastyczny, regulowany nosek, który można swobodnie doginać i dopasowywać według uznania. W połączeniu z gumowanymi wykończeniami zauszników okulary trzymają się twarzy jak przyklejone. Przejechałam w nich trochę wycieczek i ramka w żaden sposób nie uciskała skroni ani obszaru za uszami. Wizualnie okulary prezentują się świetnie – na nosie wyglądają na produkt ze znacznie wyższej półki cenowej.
Jak wspomniałam, okulary wyjmowałam z etui, więc poświęcę kilka słów o nim i nie tylko. Producenci niedrogich akcesoriów często oszczędzają na dołączanych dodatkach, ale EYEN wyłamuje się z tego schematu. W zestawie znajdziemy usztywniane etui zapinane na zamek. Jego wykonanie zasługuje na 5+. Środek jest ładnie wykończony, więc okulary spoczywające w nim nie rysują się w żaden sposób. Etui ma z boku pasek mocujący, który pozwala przypiąć je do torby lub plecaka, by w ten sposób nie zajmować przestrzeni. To naprawdę praktyczne rozwiązanie, z którego chętnie skorzystałam.
Oprócz etui jest również miękki woreczek z mikrofibry. Przydaje się on do bezpiecznego przechowywania okularów w kieszeni koszulki i nie tylko. Można potraktować go również jako ściereczkę do okularów i szybko usunąć ślady po palcach czy kurzu – naprawdę daje on radę.

W codziennym użytkowaniu dołączone akcesoria okazały się niezwykle praktyczne i świetnie przemyślane. Usztywniane etui zapinane na zamek dawało pełne poczucie bezpieczeństwa w podróży. Wrzucone do napakowanego plecaka czy torby na ramie bez problemu chroniło okulary przed przypadkowym zgnieceniem i uszkodzeniem. Bardzo polubiłam się też z dołączonym paskiem z zapięciem. Z kolei miękki woreczek z mikrofibry stał się z kolei moim nieodłącznym kompanem każdej jazdy. Podczas przerw na trasie błyskawicznie i bez rozmazywania usuwałam nim z lustrzanej powierzchni kurz, pył czy ślady po palcach (z tym bywało różnie i czasami wymagane było mocniejsze pocieranie).
W praktyce na trasie okulary EYEN Sharp sprawdzały się zaskakująco dobrze. Jednoczęściowa, szeroka soczewka gwarantowała pełne, nieprzerwane pole widzenia bez denerwujących krawędzi oprawki w dolnej części oka, kiedy spoglądało się w dół. I to, na czym mi zależało – na jej lustrzanym charakterze. Soczewka dobrze chroniła przed wiatrem i owadami, podobnie jak filtr przed ostrym słońcem na otwartym terenie. W gęstym lesie było mi jednak trochę za ciemno. Polaryzacja poprawnie wygaszała odblaski, które dzięki temu nie docierały do moich oczu. Po czasie dała o sobie znać jednak słabsza wentylacja, o czym w dalszej części.
Regulowany nosek i gumowane zauszniki robiły świetną robotę. Okulary po prostu stabilnie leżały twarzy, nie zsuwały się na wybojach i nie uciskały skroni nawet po przejechaniu dziesiątek kilometrów.

Mimo długiej listy zalet, intensywne użytkowanie ujawniło dwa słabsze punkty tego modelu. Pierwszym z nich jest cyrkulacja powietrza w mocno słoneczne i gorące dni. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów w pełnym słońcu i wysokiej temperaturze, na szkłach zaczynała pojawiać się para. Wymagało to czasem zsunięcia okularów na czubek nosa albo zatrzymania się na chwile, by je przetrzeć, co nie zawsze było w danym momencie możliwe.
Drugim mankamentem jest sama praca tworzywa oprawki. Podczas rozwierania zauszników i zakładania okularów plastik miewa tendencję do delikatnego skrzypienia. Dźwięki te nie są co prawda jakoś wybitnie nieprzyjemne czy denerwujące, ale pozostają wyraźnie słyszalne. Na szczęście nie wpływa to w żaden sposób na trwałość ani stabilność całej konstrukcji podczas samej jazdy.
W mojej ocenie EYEN Sharp to zaskakująco dopracowane i świetnie wyglądające okulary dla osób szukających być może swoich pierwszych modeli rowerowych za rozsądne pieniądze. Zachwycają szerokim polem widzenia, bardzo dobrym trzymaniem na wybojach i brakiem ucisku po kilku godzinach w trasie. Jeżeli zaakceptujesz gorszą wentylację i delikatne skrzypienia podczas rozkładania, w kwocie około 160 zł otrzymasz akcesorium, które może Ci towarzyszyć podczas szosowych, szutrowych czy górskich zmagań w słoneczne dni.
Zalety:
Wady:
Ocena: 9/10