Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Karbonowa rama i widelec, napęd Shimano GRX 2×12 i cena bliższa średniej półce niż topowym konstrukcjom – na papierze wygląda to jak okazja, ale czy w praktyce to dobry wybór? Przez niespełna dwa miesiące i około 800 km jeździłem na Simplonie Grid Core – podczas dojazdów do pracy, po bydgoskich szutrach, ścieżkach rowerowych i lasach, a także na zawodach Pomerania Gravel, po trasie Mistrzostw Polski. Sprawdziłem, co realnie daje karbon w tej klasie cenowej.

Czas trwania testu: niespełna 2 miesiące (od połowy sierpnia do początku października)
Intensywność użytkowania: dojazdy do pracy, popołudniowe i weekendowe wycieczki po okolicy, jedne zawody – MP Pomerania Gravel na dystansie 99 km
Przebieg: ok. 800 km.
Pora roku: koniec lata i początek jesieni, przeważnie sucho, temperatura zmienna – od sierpniowego ciepła po chłodniejsze październikowe poranki
Rower: Simplon Grid Core
Typ roweru: Gravel
Zacznę od tego, od czego zaczyna się każdy zakup – od pytania, co dostajemy za swoje pieniądze. W Simplonie Grid Core to karbonowa rama, karbonowy widelec i kompletny napęd Shimano GRX 2×12 z hydraulicznymi hamulcami. W chwili pisania tego tekstu rower kosztuje w sklepie 7999 zł. Producent podaje masę całego roweru na poziomie 9,8 kg w rozmiarze M. Mój Simplon w rozmiarze L w pełni przygotowany do jazdy (z lampkami, pedałami SPD czy torbą podsiodłową) ważył z kolei 11 kg.
Dla porządku: równolegle jeżdżę też na aluminiowym gravelu Felt Broam 60 i to on będzie moim punktem odniesienia w tej recenzji. I tu od razu powiem wprost: jak na karbonowego gravela z takim osprzętem cena jest bardzo dobra. W podobnych pieniądzach zwykle kupuje się aluminium, więc różnica w jakości jest tu wyraźna.
Czuć – i to w sytuacjach, o których katalogi nie piszą. Pierwsza to schody. Gdy wnoszę albo znoszę rower, a także gdy muszę go podnieść i przerzucić „do góry kołami”, żeby coś przy nim zrobić, niższa masa jest po prostu wygodna. To nie jest różnica, która zmieni czyjeś życie, bo to nieco ponad kilogram w porównaniu do mojego Felta, ale przy codziennym użytkowaniu jest to zaleta. I tu od razu warto zauważyć – to nie jest tak, że każdy karbon jest lżejszy od aluminium. Topowa rama aluminiowa jest w stanie ważyć mniej, niż zwykła karbonowa, ze względu na wykorzystanie najnowocześniejszych technologii produkcyjnych. Moje odczucia dotyczące ciężaru odnoszą się tylko do drugiego z posiadanych przeze mnie rowerów, ale przy innej kombinacji modeli mogłyby być inne.
Druga sprawa to tłumienie drgań. Nie będę udawał, że specjalizuje się we właściwościach kompozytów – nie znam. Ale kiedy przejeżdżam po bruku tym samym odcinkiem, którym wcześniej jeździłem Feltem, różnica jest wyraźna: Simplon dużo mniej przekazuje na ręce i siedzenie. Producent przypisuje to m.in. karbonowemu widelcowi z cofniętymi hakami (system Raptor Dropout).
Nie będę udawał, że czytam tabele geometrii karbonowych ram jak instrukcję obsługi, ale kilka liczb jasno tłumaczy to, co czuję na rowerze. Grid Core ma dość łagodny kąt główki ramy (70°), długi rozstaw osi (1085 mm w moim rozmiarze L) i nisko osadzony suport. Producent nazywa to podejściem „dłużej i bardziej płasko”, zapożyczonym z rowerów MTB. W praktyce oznacza to, że rower jest bardzo stabilny przy wyższych prędkościach i spokojnie prowadzi się na szybkich zjazdach po szutrze. Pozycja jest raczej sportowa, ale przy moich 187 cm wzrostu nie musiałem niczego zmieniać – ani mostka, ani podkładek.
To rozwiązanie, które zaintrygowało mnie od samego początku. W dolnej rurze ramy znajduje się zintegrowany schowek, a Simplon dokłada do niego fabrycznie multitool. Obok niego zmieści się też pompka CO2 z nabojem, a także AirTag (tych rzeczy brak w zestawie), jeśli ktoś chce mieć dodatkowe zabezpieczenie przed kradzieżą.
W zestawie jest również woreczek na zapasową dętkę – i tu trzeba powiedzieć jasno: to trochę na wyrost. Klasyczna dętka się tam nie zmieści, wejdzie jedynie cienka dętka TPU. Ja wożę w schowku fabryczny multitool, dętkę TPU i łyżki do opon – i to tylko tyle, albo aż tyle.
Kilka rzeczy wypadło bardzo dobrze:
Czy schowek zastąpił mi torebkę podsiodłową? Jeszcze nie – nadal wożę w niej elektryczną pompkę. Gdybym przesiadł się na pompkę na naboje CO2, pewnie zrezygnowałbym z podsiodłówki całkowicie. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nie lubią obwieszać roweru torbami.

Producent chwali się 10 punktami montażowymi na ramie i 6 na widelcu, a także mocowaniem do stopki (rozstaw otworów 18 mm), co w karbonowych gravelach wcale nie jest standardem. Z podpórki nie korzystam, ale dla osób, które dojeżdżają do pracy i nie mają gdzie oprzeć roweru, to konkretny argument.
W praktyce trzeba jednak pamiętać o jednym: koszyki na bidony da się zamontować dwa – jeden w klasycznym miejscu na ramie, drugi na klapce schowka. Jest jeszcze drobny, ale irytujący detal: w otworach na koszyki fabrycznie były zaślepki zamiast śrubek, więc przed montażem koszyków na bidon trzeba było zorganizować śruby we własnym zakresie. To kilka złotych, ale w rowerze tej klasy wolałbym je dostać w pudełku.
Napęd to Shimano GRX 2×12 z korbą 46/30T i kasetą 11-36T (kaseta pochodzi z grupy Shimano 105). Taki zakres przełożeń daje sporo swobody – od asfaltu po strome podjazdy w lesie. Klamkomanetki są wygodne w chwycie, także po kilku godzinach jazdy.
Jedna uwaga z pierwszego dnia: fabrycznie linka tylnej przerzutki była zbyt mocno napięta, co utrudniło regulację przed pierwszą jazdą. Po ustawieniu wszystko działa, ale to jedna z tych rzeczy, które powinny zostać dopięte jeszcze w fabryce.
Do hamulców nie mam żadnych zastrzeżeń. Hamowanie jest bardzo dobre – szczególnie w porównaniu z moim Feltem, który hamował delikatnie mówiąc przeciętnie. Hydrauliczne hamulce Shimano GRX nie piszczały, a przez 800 km nie musiałem wymieniać klocków.

Rower jeździ na aluminiowych kołach DT Swiss Gravel LN 20. Jest to OEM w większości graveli – markowe, ale ciężkie, bo lekko ponad 2 kg. Jeśli ktoś myśli o jeszcze lepszych osiągach, powinien wymienić je na lżejsze. Opony to z kolei Schwalbe G-One Overland 40 mm z wkładką antyprzebiciową Race Guard. Mają niski, gęsty bieżnik, nastawiony bardziej na szybkie toczenie po szutrze i asfalcie niż na grząskie błoto. Prześwit w ramie pozwala założyć opony do 45 mm, ale nie czułem takiej potrzeby.
Zacząłem na dętkach, potem przeszedłem na tubeless, czyli jazdę bez dętki na mleku uszczelniającym – jeżdżę na ciśnieniu około 1,9–2,1 bara (jeśli szukacie punktu wyjścia, przyda się kalkulator ciśnienia opon). Przez 800 km nie złapałem ani jednej gumy, a na bieżniku nie widać zużycia. Opony przejechały ze mną całe zawody Pomerania Gravel i dały radę (o czym trochę dalej) – a to dla mnie wystarczająca rekomendacja.
Na przegląd pojechałem po 200 km. Serwis nie miał z rowerem żadnych problemów, skończyło się na minimalnym centrowaniu koła. Od tamtej pory awarii brak.

Tu zbieram drobiazgi, które nie zmieniają mojej oceny roweru, ale warto o nich wiedzieć przed zakupem.
Nie jestem zawodowcem i nie startuję dla jak najlepszych wyników. Dla sprawdzenia swoich możliwości wziąłem natomiast udział w zawodach Pomerania Gravel 2026 na dystansie 99 km właśnie na Simplonie. Organizatorzy wybrali wymagającą trasę, bo na tej samej rozgrywały się też tego dnia zawody o miano gravelowego Mistrza Polski. Dla amatora trasa ta jest konkretnym sprawdzianem i szybko zweryfikuje też potencjalnie niewidoczne mankamenty roweru. Mimo, że wiele odcinków było bardziej pod MTB, a pod kołami często pojawiały się zjazdy i podjazdy z korzeniami, a także hopki, udało się ukończyć wyścig bez żadnych problemów technicznych i dla mnie to najlepsza weryfikacja, jaką Simplon Grid Core mógł przejść w trakcie testu.
Dla osób, które docenią niską masę i chcą mieć jeden rower do wszystkiego: na dojazdy do pracy, popołudniowe wypady po szutrach, a potencjalnie nawet na starty w zawodach. To także dobry wybór dla osób, które przesiadają się ze stosunkowo ciężkiego aluminiowego gravela i chcą odczuwalnej różnicy w komforcie i masie.
Mniej sensu ma dla osób, które nie chcą dbać o lakier (folia to praktycznie obowiązek) albo planują wycieczki bikepackingowe, bo wtedy walory lekkiej ramy i tak uciekają. Jeśli ktoś szuka gravela głównie do miasta i nie zależy mu na masie, karbon może być po prostu niepotrzebnym wydatkiem.
Zalety:
Wady:
Werdykt: Czy rower z karbonową ramą w rozsądnej cenie to dobry wybór? W przypadku Simplona Grid Core – tak. Nie miałem poczucia, że płacę za logo: dostałem karbon, którego zalety realnie czuć na co dzień, przemyślany schowek i dobry osprzęt. Wady to głównie niedoróbki fabryczne i drobiazgi, które da się poprawić za kilkadziesiąt złotych – trochę szkoda, że w ogóle trzeba. Gdybym miał wydać te pieniądze jeszcze raz, kupiłbym go ponownie.
Ocena: 9/10