Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Mniej lumenów, więcej sprytu. Test zestawu lampek Eyen Glow PRO

Data aktualizacji: 01-10-2026

Koniec września jest tym nieuchronnym czasem, gdy poranny dojazd do pracy zaczyna się o szarówce, a powrót kończy przy zapalonych latarniach. Eyen Glow PRO nie udaje reflektora – to para lekkich lampek, które mają sprawić, że kierowca zobaczy mnie wcześniej, niż ja zobaczę jego. Przez sierpień i wrzesień przejechałem z nimi około 500 km, głównie w dojazdach do pracy i na gravelowych wypadach, żeby dowiedzieć się, czy kompaktowe lampki o masie zaledwie kilkudziesięciu gramów wystarczą do codziennej jazdy.

Felt FR z tylną lampką Eyen Glow PRO na okrągłej sztycy.
Felt FR z tylną lampką Eyen Glow PRO na okrągłej sztycy.

Komplet Eyen w cenie samej tylnej lampki od bardziej znanego producenta

Pierwsze skojarzenie po wyjęciu lampek z pudełka mogłem mieć tylko jedno – Glow Pro przypomina nieco popularnego Knoga Blinder Mini. Podobna bryła, zbliżone wymiary, porównywalna moc, porównywalna funkcjonalność. Po włączeniu matryca diod rysuje nawet krzyżyk, podobnie jak Blinder Mini w wersji Cross. 

Wspomnianego Blindera wożę od dwóch sezonów, więc porównanie nasunęło się samo, a istota różnica w cenie dodatkowo zachęciła do testów. Za Glow PRO – przód i tył – płacę 109,99 zł, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje sama tylna lampka australijskiego producenta.

Przednia lampka Eyen Glow PRO na kierownicy, tuż przy mostku.
Przednia lampka Eyen Glow PRO na kierownicy, tuż przy mostku.

Kompaktowa lampka zamiast masywnego reflektora

Wygląd to sprawa drugorzędna, ale akurat tu nie ma się do czego przyczepić. Czarna, zwarta obudowa, jeden przycisk, żadnych dodatkowych napisów. Na kierownicy szosówki lampka nie psuje linii, na gravelu nie wygląda jak doczepiony gadżet. Minimalizm w dobrym wydaniu – ładny i sprytnie zaprojektowany produkt.

Przednia lampka daje do 95 lm, tylna do 35 lm. Ktoś, kto jeździ nocą przez las, uśmiechnie się pod nosem – i będzie miał rację, bo po zmroku, na nieoświetlonej drodze, z tym zestawem daleko się nie zajedzie. Glow PRO służy raczej do bycia widocznym, czy raczej "możliwym do dostrzeżenia". W mieście, w szarówce, porannej mgle, oślepiającym słońcu, na treningu poza miastem, który kończy się przed zmierzchem.

Zestaw Glow w wersji Pro (wersja bez tego dopisku ma 60 lm z przodu i 36 lm z tyłu) dobrze wywiązuje się z tego zadania. Lampkę widać na drodze nawet z 200 metrów, co przy wyjazdach na drogi powiatowe znaczy więcej niż jakakolwiek liczba w specyfikacji. 

Jasny punkt przy mostku odcina się od tła także w pełnym słońcu, czy w pasie przydrożnego cienia. Polskie przepisy nie zabraniają świateł migających, a przy zestawie nastawionym właśnie na błysk to istotne – szczegóły zebraliśmy w tekście o przepisach dotyczących oświetlenia rowerowego.

Osiem trybów, sześć migających w Eyen Glow Pro

Każda z lampek ma dwa tryby stałe – pełną moc i połowę – oraz sześć wariantów migania, wyraźnie różniących się intensywnością. Łatwo więc dobrać ustawienie do sytuacji: mocniejszy błysk na dzienną jazdę w ostrym słońcu, oszczędniejszy na długi powrót. Obsługa sprowadza się do jednego przycisku. Długie wciśnięcie włącza i wyłącza lampkę, krótkie przełącza tryby.

Kolejność trybów nie idzie ani od najjaśniejszego, ani od najoszczędniejszego. Tabela producenta dla przedniej lampki wygląda tak: 2,5 h, 5 h, 5,5 h, 10,5 h, 2,5 h, 4,5 h, 2,5 h i dopiero na końcu 72 h. Zwrócił na to uwagę jeden z kupujących w opiniach na stronie sklepu i trudno się z nim nie zgodzić. Da się w tym połapać, ale to niepotrzebne wprowadzanie zamieszania, logiczniejszy porządek oszczędziłby sporo klikania.

Felt FR z zestawem Eyen Glow PRO.
Felt FR z zestawem Eyen Glow PRO.

Ile naprawdę wytrzyma akumulator 400 mAh?

W każdej lampce siedzi akumulator o pojemności 400 mAh. Na papierze wystarcza on na 2,5 h pełnego światła stałego z przodu i 1,5 h z tyłu, a w najoszczędniejszym miganiu na 72 h (przód) i 57 h (tył).

Z testów drogowych wychodzi zdecydowanie mniej. W intensywnych trybach akumulator starcza na kilka godzin jazdy i na codzienne dojazdy to w zupełności wystarcza. Tabelki producenta nie udało mi się jednak dogonić – w moich jazdach rzeczywisty czas pracy wychodził krótszy od deklarowanego. Nie jestem w tym odosobniony. Jeden z klientów napisał w opinii, że tylna lampka w najbardziej ekonomicznym trybie świeciła mu maksymalnie kilkanaście godzin, czemu daleko do deklarowanych 72h.

Skąd ten rozjazd? Obstawiam różnicę między pomiarem w laboratorium a jazdą na dworze, w konkretnej temperaturze i wilgotności. Małe akumulatory nie lubią chłodu ani wilgoci, a wrześniowe poranki potrafią zaserwować jedno i drugie naraz, razem z mgłą. Tabelę z opakowania radzę traktować jako wartości mocno orientacyjne.

Z samym ładowaniem nie ma za to żadnego kłopotu. Złącze USB-C, podstawowy kabel w zestawie, 3 godziny do pełna. Na obudowie świeci się dioda – kiedy gaśnie, lampka jest gotowa do jazdy. Lampkę zdejmuje się z uchwytu bez odpinania paska, więc ładowanie przy biurku w pracy nie wymaga rozbierania kokpitu.

Klasa szczelności IPX4 oznacza odporność na zachlapania z każdej strony. W praktyce lampki przejechały ze mną kilka dojazdów w deszczu i zniosły to bez problemu. Zanurzenia ta norma już nie obejmuje, więc z myjką ciśnieniową lepiej się z nimi nie zapoznawać.

Tylna lampka Eyen Glow PRO włączona podczas dziennej jazdy.

Guma kontra sztyca aero 0:1

Montaż opiera się na silikonowym pasku i plastikowym uchwycie. Oba elementy są dobrej jakości, a lampka trzyma się mocno. Proste rozwiązanie, które spełnia swoją funkcję nad wyraz skutecznie – pod warunkiem że ma co objąć.

Na Felcie Broam 30 i na Felcie FR, które mają klasyczną kierownicę i okrągłą sztycę, założenie obu lampek to kwestia chwili. Schody zaczynają się na aerodynamicznej szosówce. Felt AR ma sztycę aero i guma okazuje się za mało elastyczna, żeby objąć jej profil, a adaptera w zestawie nie ma. Zostaje kombinowanie: przypięcie tylnej lampki do torby podsiodłowej albo do tylnych widełek. Z przodu podobnie – lekko spłaszczoną kierownicę pasek obejmie, ale zintegrowanego kokpitu typu „lotnisko” już nie.

Pozytywnie zaskoczyła mnie regulacja kąta nachylenia

Regulacja nachylenia to w moim odczuciu najlepszy pomysł w całym zestawie. Lampkę da się odchylić względem uchwytu, więc niezależnie od tego, czy siedzi na kierownicy, tylnych widełkach, torbie podsiodłowej, szelce plecaka czy kurtce, można ją ustawić tak, żeby była dobrze widoczna, a przy tym nie oślepiała innych uczestników ruchu. 

Właśnie tego brakuje mi w moim Blinderze. Knog świeci pod takim kątem, pod jakim akurat wypadnie uchwyt, a Eyen pozwala to poprawić jednym ruchem. Kupujący w opiniach podkreślają, że w tej cenie taki mechanizm to rzadkość, i trudno odmówić im racji.

Dla kogo Glow Pro będzie dobrym zakupem?

Glow PRO najlepiej odnajdzie się u kogoś, kto codziennie dojeżdża rowerem po mieście, i u szosowca, który chce być widoczny na treningu kończonym przed zmrokiem. Pasuje zarówno do roweru sportowego, jak i rekreacyjnego, a dzięki regulacji kąta sprawdzi się też przypięta do plecaka czy kurtki. Nie jest to natomiast zestaw na nocne rundki po lesie ani dla właścicieli szosówek z ramą aero.

Zalety:

  • regulowany kąt nachylenia – rzadkość w tej półce cenowej,
  • osiem trybów pracy, w tym sześć migających,
  • szybkie ładowanie przez USB-C (3 h) i dioda sygnalizująca koniec ładowania,
  • solidny montaż, lampkę łatwo odpiąć do ładowania bez zdejmowania paska,
  • szczelność IPX4 sprawdzona w mocnym deszczu,
  • dobra widoczność na drodze nawet z 200 m,
  • minimalistyczny wygląd, pasujący do szosy i gravela,

Wady:

  • rzeczywisty czas pracy wyraźnie krótszy od deklarowanego (!),
  • pasek nie obejmie sztycy aero ani zintegrowanego kokpitu, brak adaptera w zestawie,
  • kolejność trybów niezwiązana ani z jasnością, ani z czasem pracy,
  • za mała moc do samodzielnej jazdy po nieoświetlonych drogach po zmroku.

Werdykt:

Knog Blinder Mini jest punktem odniesienia dla każdej małej lampki na silikonowym pasku, do którego odnosi się dziś wielu producentów. Eyen poszedł tą samą drogą, ale dołożył to, czego oryginałowi brakuje – regulację kąta – i zmieścił przód z tyłem w cenie jednej lampki konkurencji. Rzeczywisty czas pracy odstaje od katalogu, a właściciele rowerów aero muszą pokombinować z montażem, dlatego nie daję więcej. O trwałości po kilku sezonach powiem więcej, kiedy te sezony miną.

Za 109,99 zł dostaję lekki, ładnie zaprojektowany komplet na codzienne dojazdy, który robi dokładnie to, do czego go stworzono. Po prostu świetny wybór do codziennej jazdy. 

Moja opinia byłaby jeszcze lepsza, gdyby deklarowane czasy świecenia bardziej pokrywały się z rzeczywistymi osiągami. Za tę słabość odejmuję jedno oczko.

Ocena: 7/10

Szosowiec, który po kilku sezonach dał się przekonać także do graveli. Uwielbia kolarstwo w każdej postaci, dlatego jeździ tyle, co ogląda – przynajmniej kilka godzin tygodniowo.

Konrad jeździ na szosie i gravelu, a przez cały rok korzysta z roweru również w codziennych dojazdach. Śledzi świat kolarstwa, interesuje się sprzętem i odzieżą, a własne doświadczenia wykorzystuje w pracy nad tekstami blogowymi. Pisze o tym, co istotne dla rowerzystów – od wydarzeń sportowych, przez praktyczne zagadnienia, po wyposażenie potrzebne na trening, wyjazd i codzienną jazdę.